Herbatka z Ministrem.

Kilka miesięcy temu śniło mi się, że przyjechał do mnie Minister Macierewicz.

Podjechał pod dom rządową limuzyną z obstawą. Rodzice byli bardzo przejęci. Tata zrobił herbatę.

Chciał się ze mną rozmówić. Stał w moim pokoju (u Rodziców w domu (!) i patrząc w dal przez okno, jakbym miała widok conajmniej na Tatry przemówił. „Polska Cię potrzebuje. Musisz jechać ze mną. Ten kraj potrzebuje takich ludzi jak Ty”

Miotały mną mieszane uczucia. Z jednej strony potrzebowała mnie Polska, z drugiej jestem na macierzyńskim – mój syn mnie potrzebuje. Podzieliłam się z Ministrem tymi wątpliwościami.

Westchnął, siorbną herbatę…zapadła martwa cisza…. i po chwili powiedział, że to sprawa wagi państwowej i tutaj zawsze dochodzi do poświęceń.

„Ale co ja mogę zrobić” – zapytałam niepewnie.

Dodając 2 łyżeczki cukru do herbaty, mieszając powoli spojrzał na mnie i….. się obudziłam. Do dziś nie wiem co mogłam dla Polski zrobić.

Zeszłej nocy śnił mi się natomiast Prezes Kaczyński. Spotkaliśmy się w Juracie na molo.

Prezes patrząc na torpedownie powiedział, że Polska mnie potrzebuje. Muszę pomóc Jackowi. Myślę sobie Jackowi??? Who the fuck is Jacek?

Więc mówię, ale Panie Prezesie jakiemu Jackowi?

No… Kurskiemu rzecze Prezes. On sobie z tą telewizją kompletnie nie radzi.

Znowu się obudziłam i nie wiem, od kiedy zaczynam i kto ma mi wystawić przepustkę, bo ta moja sprzed dekady, już chyba nie działa.

Come with me to Istanbul…

Dzisiaj na TVP 2 trafiłam na jakiś turecki (!) serial.

Akcja rozgrywa się w Istambule. Panuję przepych.

Jednymi z głównych bohaterek są Szecherezada i Liliput.

Szecherezada bierze ślub, wesele na 1000 osób, ale jej narzeczony wolałby na 5 000 (!!!!!!!)

Liliput to słodka dziewczynka, znienawidzona przez swoją babcie.

Wiem, że to politycznie nie poprawne, ale strasznie mnie ta Liliput rozbawiła.

Tłumacze staremu co to znaczy, że to taki mały człowiek, że kiedyś tak się określało małych ludzi.  No i jak zwykle przez to tracę wątek.

Jakiś koleś nie może być z żoną, bo mu mama nie pozwala, a jest grubo po czterdziestce.

Ta sama mama krzyczy na jego drugą żonę, że nie wolno piłować paznokci w salonie (wielkości mojego mieszkania), więc ta idzie obrażona do łazienki.

Inny turecki przystojniak, z kręconym włosem. pierwszy raz jedzie autobusem, bo jest taki bogaty, że nigdy nie jechał, a zakochał się w dziewczynie z ludu i musi popieprzać busikiem, bo ona jedzie do koleżanki, która ma grypę i ta musi jej ugotować zupę.

To wszystko jest prawie tak samo absurdalne, jak polskie komedie romantyczne.

Kto to kupił? Kto wydał hajs na licencje? Skąd taki pomysł?