01/08/2017

Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego jest świętem wyjątkowym.

Zawsze bardzo je przeżywam. Oglądając stare zdjęcia, słuchając wspomnień Powstańców.

Bardzo dotyka mnie to, co wydarzyło się 73 lata temu. Jestem dumna. Ale też bardzo mnie to zasmuca. Wręcz boli. Smierć młodych ludzi. Cierpienie pomieszane z desperacką chęcią poczucia wolności.

Wierzę, że gdyby nie Katyń i PW, to Polska byłaby innym krajem. To nasz los potoczył by się inaczej,

Jednocześnie mam gdzieś głębokie poczucie, że byłam/byłem tam, że jestem tego częścią. Nie potrafię tego wyjaśnić. Bardzo mnie to wzrusza. Hormony powiedzą seksiści. Ale za każdym razem, kiedy na TVP INFO oglądam ujęcia z Powstanie łkam pod nosem.

Na koniec moich pseudo – filozoficznych rozważań anegdotka ze szkoły podstawowej.

Nie lubiłam chodzić do szkoły. Miałam inne ważniejsze sprawy na głowie, takie jak teatr, sztuka i szkoła nie interesowała mnie specjalnie, gdyby nie moi Rodzice, pewnie nie skończyłabym tych wszystkich fiu fiu kierunków. Jednak uwielbiałam historię. Absolutnie, totalnie, nie mogłam doczekać się 7 i 8 klasy, żeby w końcu, W KONCU (!!!!!!) trafić na XX wiek. Pamiętam nawet jak u mojej koleżanki z bloku z 11 piętra Natalii przeglądałam książki jej starszego brata Krzyśka i czekałam na ten moment, a nie jakieś bitwy, murowane Polski, syn Mieszka, brat Kazimierza, sejmiki. I Wojna Swiatowa, II Wojna Swiatowa, Józef Piłsudski – tak uwielbiany u nas w domu  – na to czekałam.

Ale do brzegu. Przychodzi dzień mojego wielkiego ustnego odpytywania z historii, u mojej ukochanej Pani Dyrektor – pseudonim Ruda. Temat – „Powstanie Warszawskie”. Jestem przygotowana jak nikt. Oczytana, rysunki, prezentacja, odlany z mosiądzu (a jakże) Mały Powstaniec autorstwa mojego Dziadka, dzierżę go dumnie w dłoni, a waży on około 5 – 6 kilo. Wyglądam jak podczas mowy oskarowej. Pełną piersią, pełnym głosem buduje dramaturgię…. „Powstanie Warszawskie rozpoczęło się o godzinie W. Zwanej też godziną siedemnastą”….cisza…..kurtyna.