Facebookowe love

W tym tygodniu 5 moich znajomych z fejsa minęło mnie na ulicy.

Mimo mojego wyszczerza nikt nie zareagował. Czy ja się aż tak zestarzałam? Czy moje zdjęcia są aż tak dobre?

Zawsze byłam mocno wyluzowana, jeśli nie chodziło o pracę.

Teraz poziom mojego wyluzowania jest wprost proporcjonalny do ząbkowania mojego dziecka. Więc jeśli o 3 nad ranem w Juracie, ktoś was opierdoli, to zapewne jestem ja. Z drugie strony, po co siedzieć na ławkach, jesteśmy nad morzem, zapraszam na plaże.

Bryan pojechał do pracy, zostaliśmy z Młodym we dwoje. I tak się toczymy na trasach zatoka – morze – kościół

 

Czas dla siebie.

Uwielbiam spędzać czas z moim synem. Patrzeć jak się rozwija, śmieje, wygłupia, denerwuje, je. Uwielbiam każdą sekundę z nim spędzoną. Uwielbiam tez ten moment, gdy wszyscy pójdą spać. Mimo tego, ze w czasie nocnego karmienia i nad ranem jestem nieprzytomna to lubię przez pare godzin robić swoje rzeczy. W swoim rytmie. Tak jak chce. Sprzątać po całym dniu, bo lubię budzić się w czystym i ogarniętym mieszkaniu. Czytać. Fejsbukowac. Ogarniać instagrama. Oglądać telewizje. Słuchać muzyki. A na koniec machnąć trening, wziąć prysznic, nakremować się, zmaseczkowac i wtedy mogę iść spać na godzinkę, lub dwie dopóki A. nie będzie głodny. Przez te pare godzin czuje się trochę jakbym nie miała dziecka i była sobie sterem, żeglarzem i okrętem. No mogę oprócz chwil kiedy sprawdzam czy oddycha. Uwielbiam być Mama – to najlepsze co mnie w życiu spotkało, ale przez ten mój czas ładuje akumulatory i jestem gotowa na kolejny, niezapomniany, pełen przygód dzień. Brzmi banalnie, ale bardzo, BARDZO, ważne jest to, by pamiętać o sobie i swoich potrzebach. Codziennie robić coś dla siebie.