Come with me to Istanbul…

Dzisiaj na TVP 2 trafiłam na jakiś turecki (!) serial.

Akcja rozgrywa się w Istambule. Panuję przepych.

Jednymi z głównych bohaterek są Szecherezada i Liliput.

Szecherezada bierze ślub, wesele na 1000 osób, ale jej narzeczony wolałby na 5 000 (!!!!!!!)

Liliput to słodka dziewczynka, znienawidzona przez swoją babcie.

Wiem, że to politycznie nie poprawne, ale strasznie mnie ta Liliput rozbawiła.

Tłumacze staremu co to znaczy, że to taki mały człowiek, że kiedyś tak się określało małych ludzi.  No i jak zwykle przez to tracę wątek.

Jakiś koleś nie może być z żoną, bo mu mama nie pozwala, a jest grubo po czterdziestce.

Ta sama mama krzyczy na jego drugą żonę, że nie wolno piłować paznokci w salonie (wielkości mojego mieszkania), więc ta idzie obrażona do łazienki.

Inny turecki przystojniak, z kręconym włosem. pierwszy raz jedzie autobusem, bo jest taki bogaty, że nigdy nie jechał, a zakochał się w dziewczynie z ludu i musi popieprzać busikiem, bo ona jedzie do koleżanki, która ma grypę i ta musi jej ugotować zupę.

To wszystko jest prawie tak samo absurdalne, jak polskie komedie romantyczne.

Kto to kupił? Kto wydał hajs na licencje? Skąd taki pomysł?