#thuglife

Dzisiaj rano poszłam z kolegą na rybny jarmark.

 

Rano to jest o 7.20 byłam na przystanku.

 

Szkoda, że nie mogę jeść wędzonych ryb. Jakie makrele. Jakie węgorze. Pyszności. Za bezcen.

 

Kupiłam dużo owoców. Żałowałam, że nie wzięłam wózka.

 

Wróciłam o 9.oo i tak to cały weekend przespałam.

 

Jak nie śpię to jem.  #thuglife

 

 

 

Bang!

Friday!

 

It’s been a while since I’ve been here.

 

Lots of exciting stuff has happened!

 

I got new exciting role at work! I am super happy and can’t wait for new challenges :) I think I am going to stay in Hamburg for a while. Working on this project is super exciting! Our game is going to be awesome!

 

Annnnnd I was traveling a bunch! Thanks to LOT’s craaazy Wednesday , I was able to go back to Poland every 2 weeks.

 

I don’t know if it is spring, but I feel very good vibes around me :)

 

So, beware! New stuff is coming!

 

I will keep you posted!

 

Have a lovely weekend, don’t forget to follow me on Facebook and Instagram <3

 

 

 

Bang!

Easter Bound

Finally after 2,5 months I am home :)

 

It has been a while, but so many things has happened…and I have no internet at home (thank you German T-Mobile).

 

I have some extra time to prepare for Easter and also for some rest after a super busy time at work.

 

This year’s Easter is gonna be different, we are going to have some special guests.

 

My bros are coming over from Hamburg to celebrate Easter with us.

 

They are Cali boys, so our super folk Polish Easter is gonna be a super fun experience for them :)

 

I got home on Saturday and the first thing I did, after visiting with my Family,  was go shopping!

 

 

 

And guess what?

 

We have KIKO at our mall now!

 

How cool is that???

 

I love their cosmetics.

 

They have really awesome nail polishes, and lipsticks. All kinds of funky, rich colors and factors.

 

I have not tried their concealers yet, but  I will have a chance to see is it better than Channel’s.

 

And the best is their price, their cosmetics that are made in Italy are very affordable :)

 

So I didn’t have to make a choice between colors, I could just buy all I wanted :)

 

You guys should try it and let me know what you think <3

 

 

 

 

 

Bo do tanga trzeba dwojga.

Powrót do domu jak zwykle pełen wrażeń. Idę sobie swoimi ulubionymi podziemiami – pacze – 5 zawianych panów śpiewa radośnie „Bo do tanga trzeba dwojga” w międzyczasie zagadujac po niemiecku przechodniów o ełraska. Usmiechnelam się pod nosem. Jeden podchodzi do mnie i już ma się odezwać, gdy drugi krzyczy do niego „No co ty, Robert, swoich nie prosimy. Jakąś godność trzeba mieć”.

Taki typ.

Jest taki typ kobiet, wysokich szczupłych blondynek z lekkim odrostem. Delikatnie opaloną i gładką buzie zasłaniają wielkie okulary. Biel ich zębów kontrastuje z kremowym szalem. Mają idelnie skrojony modny płaszcz i wielką oryginalną torbę LV, którą od niechcenia stawiają na brudnym i zaszczanym chodniku rozmawiajac z przyjaciółką. Posyłają perliste uśmiechy.
Kobiety te mają pieknych, wysokich przystojnych partnerów – ludzi sukcesu. Mają tez dwójkę dzieci chłopca i dziewczynkę. Mieszkają w pieknym domu. Rano szykują organiczne śniadanie. Mąż wychodzi do pracy a one swoimi duzymi i drogimi samochodami zawożą dzieci do zagranicznych szkół. Potem spotykają się z przyjaciolkami na kawę. Poplotkuja chwilę i wracają do domu. Tam zajmują się planowaniem zycia rodzinnego, zapoznają sie z nowinkami w internecie. Facebook, Pinterest, Facebook, Instagram. Często aktywnie dzialaja w jakiejs sprawie, w fundacji na rzecz dzieci lub zwierzat. W domu mają panią do sprzatania. Wizyta u kosmetyczki, fryzjera, szybkie zakupy w galerii i jadą odebrac dzieci ze szkoły. Wracają do domu. Obiad. Chwila relaksu dla dzieci i odrabianie lekcji. Wraca zmeczony mąż. Kolacja. Wspólne oglądanie filmu. Wieczorem, kiedy dzieci juz zasną maja czas by zaplanowac spotkanie towarzyskie, obiad, wakacje, wyjazd na weekend.
Dzień się kończy.

Zdechła ryba.

Kiedy wydaje mi się, ze ludzie nie są tacy źli i właściwie nie ma powodu ich nie lubic, wtedy pojawia sie egzemplarz, ktory utrzymuje mnie w przekonaniu, ze szczyt skurwysynstwa nie został osiagniety.

Ze są „ludzie” tak mali, tak egoistyczni, tak skoncentrowani na sobie, z tak krótką pamięcią, że aż robi mi sie słabo.

Już wiem do kogo powedruje nagroda „Hieny roku”.

Pocieszam sie myślą, ze ziemia jest okrągła i wszystko wraca do człowieka.

Polonia zagranico

Bycie Polką uratowało mi dzisiaj dupencje po raz kolejny. Jakis mocno natarczywy koleś w poszukiwaniu zrzutki na browara złapał mnie za płaszcz w przejściu podziemnym. A ponieważ byłam zamyślona to tak sie przestraszylam, ze az podskoczylam i krzyknęłam „Rany Julek” i tak usłyszałam zapijaczony głos „o przepraszam najmocniej, nie poznałem rodaczki, ma szanowna pani moze ełraska”
Smieszno i straszno. Jest mi trochę wstyd, ze to był Polak.

Bądź przyjaciółką przyjaciółki.

Zawsze chciałam mieć przyjaciółkę. Albo przyjaciółki jak w Seksie w wielkim miescie albo w Girlsach.
Nie nadaje sie do takich przyjaźni. Nie lubię ludzi. Jednak przyjemność sprawiało mi myślenie, że takie przyjaciółki mogę mieć. Będziemy sobie siedzieć u którejś w domu i gotować, pić wino, jeść lody. Rozmawiać o chłopakach, dzieciach, pracy, nowych Melissach. Planować weekend w SPA. Chodzić na zakupy, kawę. Na paznokcie i do kosmetyczki.
Będzie tak cudownie dziewczyńsko.
Nasi mężowie/partnerzy będą się przyjaźnić i w niedzielę pić browara na wspólnym grillu.
Będziemy dzwonić do siebie i rozmawiać o wszystkim.
Czasami w piątek po pracy wyskoczymy na drinka.
Każde zdjęcie na fejsie skomentujemy komplementem, albo serduszkiem.
I nic z tego nie będzie wynikać.

Wielki powrót

Mam 30 lat. Brzmi to trochę abstrakcyjne, bo zawsze wydawało mi sie, ze będę żyć szybko i umrę młodo a teraz o ironio boję sie przemijania. Miałam tez robic wielkie rzeczy. Nie robię. Miałam ratowac swiat. Nie ratuje.

Bloga zaczęłam pisać majac lat 16. Byłam na wymianie w Stanach. Rodzice wyslali mnie zagranice, bo byłam nicponiem.

To były początki internetów. O skypie, jutubie, fejsbuku nikt nie słyszał. Tym bardziej o szafiarkach. Ba! Nie było nawet grona czy naszej klasy a z internetem  łączyłam się przez telefon. Założyłam bloga, to ułatwiało komunikację z bliskimi.

Prowadziłam go przez parę ładnych lat. A potem jeeeeeb pojawiła się dorosłość. Praca, obowiązki i wpadłam w pęd. Wir. Szał. Pracowalam kilkanascie godzin dziennie.

O pracy nigdy publicznie sie nie wypowiadalam. Przede wszystkim byłoby to nie honorowe. Po drugie umowy poufnosci, endijeje i ogromne kary pieniężne sprawiają, ze trzymasz jezyk za zębami. Jako człowiek majacy tylko godnosc osobistą musiałabym sprzedac nerke, albo cos innego, by sie wypłacić, prawnicy moich klientów rozdziobali by mnie jak głodne kruki i wrony.

Może kiedyś  wydam książkę o tych wszystkich zabawnych historyjkach, anegdotkach i tym podobnych. Na razie jednak jak na dziewczyne z pragi przystało, morda w kubeł.

Ale wracajac do meritum.
Znowu jestem na obczyźnie. Tym razem zawodowo. Pracujac dla Niemca mam ten luksus, ze pracuje a potem mam wolne.

Po kilkunastu latach mieć wolne jest niesamowicie przytłaczające. Bo, co robic z wolnym czasem, ktorego się nigdy nie miało?
Cytując klasyka „mam czas na swoje pasje”. Tyle, że ja nie mam pasji.
Niby lubię fotografie i sport i filmy ogladac też lubię, ale nie mam motywacji, weny, sama nie wiem.

Mam natomiast dużo czasu na przemyślenia. Nigdy nie miałam czasu, żeby myśleć, albo leżeć i słuchać muzyki i patrzeć w niebo.

Jestem czlowiekiem czynu. Akcja – reakcja. A tu cisza, spokoj.

Nuda.

Tak więc, wracam do korzeni.
Z wielkim kontenerem bagażu zyciowego i połaciami przeszłości.

14 lat później. Zobaczymy co z tego będzie :)

Final move! Hamburg resident :)

It is not easy to find an apartment in Hamburg.

Let me tell ya. Especially, if you want to live in a nice, clean, super inexpensive location.

Things get harder if you want to take your Doggy with you.

But we were super lucky and I have found the perfect place in the heart of Altona.

Close to the river, bus station, s – bahn, pharmacies, stores, bakeries, and Ikea.

It’s a super nice, funky new apartment! It is on the top floor with an awesome terrace and super nice view.

 

Bryan is on a winter break, so he was able to come over with me for two weeks. Thank goodnes, I would not be able to do it by myself. He is such a good organizer and he is soooo strong and handsome!

Packing was not a challenge like the last time.

We packed everything we needed, put a couch and a table on the roof, then hit the road.

My parents prepared „layette” for us.

 

It took us around 10 hours to get to Hamburg and unpack. Did I mention that Bryan is an awesome driver and handsome???

 

I went to work right away and I had to suck it up to survive the day. 

 

The best thing is that we have Ikea right next door, so we can buy things, borrow a cart and just roll it 50 meters straight to the apartment.

We found some good deals at Ikea and bought some cool stuff, super cheap.

 

Now, it is time to start doing awesome things in Hamburg, and living the dream!