Come with me to Istanbul…

Dzisiaj na TVP 2 trafiłam na jakiś turecki (!) serial.

Akcja rozgrywa się w Istambule. Panuję przepych.

Jednymi z głównych bohaterek są Szecherezada i Liliput.

Szecherezada bierze ślub, wesele na 1000 osób, ale jej narzeczony wolałby na 5 000 (!!!!!!!)

Liliput to słodka dziewczynka, znienawidzona przez swoją babcie.

Wiem, że to politycznie nie poprawne, ale strasznie mnie ta Liliput rozbawiła.

Tłumacze staremu co to znaczy, że to taki mały człowiek, że kiedyś tak się określało małych ludzi.  No i jak zwykle przez to tracę wątek.

Jakiś koleś nie może być z żoną, bo mu mama nie pozwala, a jest grubo po czterdziestce.

Ta sama mama krzyczy na jego drugą żonę, że nie wolno piłować paznokci w salonie (wielkości mojego mieszkania), więc ta idzie obrażona do łazienki.

Inny turecki przystojniak, z kręconym włosem. pierwszy raz jedzie autobusem, bo jest taki bogaty, że nigdy nie jechał, a zakochał się w dziewczynie z ludu i musi popieprzać busikiem, bo ona jedzie do koleżanki, która ma grypę i ta musi jej ugotować zupę.

To wszystko jest prawie tak samo absurdalne, jak polskie komedie romantyczne.

Kto to kupił? Kto wydał hajs na licencje? Skąd taki pomysł?

Czas dla siebie.

Uwielbiam spędzać czas z moim synem. Patrzeć jak się rozwija, śmieje, wygłupia, denerwuje, je. Uwielbiam każdą sekundę z nim spędzoną. Uwielbiam tez ten moment, gdy wszyscy pójdą spać. Mimo tego, ze w czasie nocnego karmienia i nad ranem jestem nieprzytomna to lubię przez pare godzin robić swoje rzeczy. W swoim rytmie. Tak jak chce. Sprzątać po całym dniu, bo lubię budzić się w czystym i ogarniętym mieszkaniu. Czytać. Fejsbukowac. Ogarniać instagrama. Oglądać telewizje. Słuchać muzyki. A na koniec machnąć trening, wziąć prysznic, nakremować się, zmaseczkowac i wtedy mogę iść spać na godzinkę, lub dwie dopóki A. nie będzie głodny. Przez te pare godzin czuje się trochę jakbym nie miała dziecka i była sobie sterem, żeglarzem i okrętem. No mogę oprócz chwil kiedy sprawdzam czy oddycha. Uwielbiam być Mama – to najlepsze co mnie w życiu spotkało, ale przez ten mój czas ładuje akumulatory i jestem gotowa na kolejny, niezapomniany, pełen przygód dzień. Brzmi banalnie, ale bardzo, BARDZO, ważne jest to, by pamiętać o sobie i swoich potrzebach. Codziennie robić coś dla siebie.