szortkat

czwartek – pojechalysmy zrobic szybkie zakupy przed droga, bolesny fakt, tutaj  nie ma zwyklej, czystej wodki. sa tylko smakowe i tak na przyklad mozna kupic wodke o smaku gumy do zucia, ciasteczek, tortu nooo i owocowa.

potem akcja paznokcie. poznalam Jamiee, rudowlosa przyjaciolke Valerie. Przygotowalysmy sie do drogi i punkt 20.oo wyruszylysmy w strone Californi i Nevady.
W Oregonie nie wolno pic alkoholu w samochodzie, alkohol nie moze byc w zasiegu reki kierowcy! Tak wiec wymyslilam, ze alkohol bedzie w bagazniku i bedziemy go wyjmowac poprzez taka otwierana dziure na narty.
Jamiee jest barmanka i pracuje dla wojska, w listopadzie bedzie w Polsce, w Krakowie, tak wiec juz ustalilysmy caly plan, ze Ona przylatuje, zostaje dluzej, jedziemy do Zakopca na snowboard a potem wracamy do Warszawy i balet.
Jamiee ma tez korzenie irlandzkie, tak wiec uparla sie, ze przepije polke…odpadla po 5 drinkach, lacznie z tym, ze idac boso do publicznej toalety probowala pokonac barierke i zaliczyla glebe.
Na dodatek zostalysmy zatrzymane przez police, bo Val wychylalas sie przez szyberdach i machala do kierowcow ciezarowek.
Zdarzylysmy jeszcze zrobic zakupy w Wallmartcie i dojechalysmy do Tahoe.
piatek – obudzilam sie po 3 godzinach snu, zadzwonila Vicky – moja amerykanska mama, by ustalic plan. Zawszem dzwoni w strategicznych momentach, jak spie, albo mam kaca giganta (tak, tak, to juz nie ta forma co 5 lat temu)
Wszystko ulozylo sie idealnie, bo tydzien po slubie Valerie musi pracowac, a ja spedze go z Rodzicami.
Pojechalysmy na plaze nad jezioro, piekna pogoda, slonce, zdjecia, musialysmy sie podreperowac cheesburgerem i krwawa merry.
Szybki powrot do domu, drzemka i wyruszylysmy do Reno, to taki maly odpowiednik Las vegas, masa kasyn, neonow, mozna sie ekspresowo hajtnac.
Dojechalysmy do Hayatta, zaczelysmy sie szykowac na panienskie i ruszylysmy w miasto.
Najpierw kolacja sushi a potem klub w jednym z kasyn :)
Valerie biegajaca w welonie i koronie z penisow, z rurkami z penisow, z wielkim dmuchanym penisem w dloni, ze swiecacymi znaczkami w ksztalcie penisow i koszulce z napisem „Suck for a buck”
Zarobila 200$… nawet nie wiem jak to sie stalo, to za duzo jak na moja mala polska glowe. Bariera kulturowa chyba… w kazdym razie tutaj druhna dziala jak alfons; negocujej i wystawia panne mloda, ktora zalatwia darmowe drinki i w ramach gry namawia chlopakow do roznych rzeczy.
Tak wiec, siedze sobie nienerwowo przy stoliku, pale, a tu pojawia sie wielki czarnoskory koles i zaczyna mowic do mnie po polsku! smierci bym sie predzej spodziewala, okazalo sie, ze jest z nigerii, studiowal w warszawie i domyslil sie, ze jestem z polski.
dziewczyny chcialy jeszcze poimprezowac, wiec wzielysmy ryksze i ruszylysmy w miasto. aaaaaa w trakcie tej imprezy byl dj, ktory robil fatalne przejscia i zespol grajacy na zywo. no i w tym klubie trzesla sie podloga, tak sie trzesla, ze kable sie przemieszczaly i bylo sprzezenie.
no wiec, jadac rysza pojechalysmy do klubu wurk, ktory wyglada jak 3 kolory. ja tam sie czulam jak w domu, ale moje przyjaciolki, wygladajace jak krolowe balu wolaly zmienic lokacje.
podjechala po nas limuzyna i pojechalysmy do hotelu.
sobota – obudzilam sie w wyjatkowo dobrej formie, w Reno bylo Rodeo i piknik, tak wiec pojechalysmy zobaczyc co sie dzieje „w miescie”. A i rozpoczelysmy gre „mistrz drugiego planu”. Oczewiscie wygralam, wbilam sie 8 osobom na zdjecie ;>
pare drinkow, klopoty z parkowaniem (miejsca parkingowe sa tu 2 raazy wieksze), tak wiec musialam zaparkowac, bo nikt nie byl sie w stanie zmiescic.
wyladowalysmy w kasynie, bylo happy hour, wiec poszlysmy po bandzie, a potem black jack. Jamiee nauczyla mnie grac. Krupierem byla polka z czestochowy mieszkajaca w nevadzie od 6 lat. Za dobrze mi szlo, bo krup0ierzy zaczeli sie zmieniac i zmieniac a ja wygrywalam i wygrywalam.
Wrocilysmy do hotelu, wczesniej zatrzymujac sie w kfc. Wypilysmy kilka drinkow o smaku gumy balonowej i poszlysmy spac.
Niedziela – powrot do domu, mobilny barek.
Od poniedzialku ogarniamy slub i nie robimy nic. Dopiero przyzwyczailam sie do zmiany czasu, opuszcza mnie stres pracowy i zaczyna byc milo.
W weekend jedziemy do Arlingotn.
To by bylo na tyle :)

Jedna myśl nt. „szortkat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>