uff…

dużo się dzieje bardzo duzo.
przede wszystkim gorący okres przedwyborczy daje się we znaki. dużo pracy. jednoczesnie zaczełam pracę w kanale sportowym i już jestem po paru dyżurach. bardzo fajne miejsce, spoko ludzie, może tylko zdecydowany przesot testosteronu daje się we znaki. jak narazie jest spoko. Chociaż moja koleżanka Magda mówi mi „nie jesteśmy naiwni… nie jesteśmy”… no własnie z tą naiwnością jest u mnie kiepsko. chyba za bardzo wierze w to, że ludzie mają dobre intencje, że generalnie są dobrzy, a mogą na mnie czychać rózne niespodzianki. musze zachować czujność waszki.
do końca października mam bardzo dużo pracy, unormuje to się w listopadzie. ale czy nie ma większego szczęścia, kiedy wykonujemy pracę, którą kochamy, która jest naszą pasją. to daje dużo spełnienie. poczucie rozwoju.

musze ogarnąc sprawy związane ze szkoła. jadę tam w niedzielę, jakies podanie odnośnie tematu pracy magoisterskiej, brakuje mi dwóch wpisów, jakię takie coś mnie czeka.

generalnie jestem na etapie ogarniania się, dojrzewania do pewnych decyzji. zobaczymy jak to wszystko się zakończy.

zawsze spadam na cztery łapy… podobno głupi ma zawsze szczęście ;)