.

co to był za weekend.
w piątek rodzinny grill w zacnym składzie Gruby Wojtson vel Słoneczko Sadyby, Przesmy vel Słoneczko Grochowa, Kozik vel no właśnie Kozik i ja.
Dużo wina, gadania, zdjęć, sex na skype :) Miło, oderwanie od rzeczywistości, która swego czasu jest okrutna.
W sobotę sprzątanie, bo wracał Bartek po urlopie. Do dziś nie mogę patrzeć na wino, a co dopiero musiałam czuc sprzątając pół – pełne kieliszki.
Ukochaniec powrócił, więc na grila w sobotę wpadła Mikos z narzeczoną Izą i psem. Gadka Szmatka haha hihi i zrobiło sie grupo po 2.00.
Ja tydzień nie spałam, Bartek tydzień się nie mył, więc musieliśmy się ogarnąć i isć spac.
W niedzielę droga do Rodziców Barta na działkę. Z niemiec przyjechała ciocia Dorotka, więc był obiad i prezenty :))
A potem rozpętała się straszna burza, zrobiło się ciemno, wiatr hulał wiuuuuuuu wiuuuuuuu.
W poniedziałek praca. Bleh. Mój Produktor jest na urlopie, więc jest podle. Tęsknie za nim jakby nie było.

A Mamunia jest nad morzem. Odpoczywa, troszkę lepiej się czuje…ale na razie nie chcę zapeszać.

I to taki wielki skrót.
Żeby nie było, że tylko żyję pracą i pracą i pracą. Bo w dużej części mnie ona pochłania. Ale bez przesadyzmu.
Robię też inne rzeczy.

Poprostu z gorąca zemdlał nam operator, a media na to….

Tajemniczy dźwięk przerwał program
2007-07-18 10:28 Aktualizacja: 2007-07-18 10:42
Ktoś strzelał dziś rano w Telewizji Polskiej?

W nadawanym na żywo programie „Kwadrans po ósmej” w telewizyjnej Jedynce nagle zza kamery słychać było tajemniczy wystrzał – informuje serwis wiadomości24.pl. Goście programu wyraźnie przestraszyli się ostrego dźwięku. „Coś tam się stało” – powiedział jeden z nich, a po kilku sekundach prowadzący ogłosił, że musi pomóc koledze i przerywa program. Natychmiast pojawiły się napisy końcowe.
Telewizja Polska nie podaje żadnej informacji na ten temat, zarówno na żadnym ze swoich kanałów, jak i na stronie internetowej. Nie wiadomo, czy ktoś w studiu naprawdę użył broni, czy też upadek jakiegoś przedmiotu spowodował podobny odgłos.

Jak dowiedział się dziennik.pl, policja nie ma zgłoszenia, jakoby ktoś użył broni na terenie TVP.

.

wiele się dzieje, szczególnie w pracy. istny kocioł.

w zeszły weekend byliśmy we lwowie.
decyzja zapadła o 15.00 w piatek, a o 18.00 już siedziałam w samochodzie.
niestety jak to bywa, kumpel zatankował benzynę do diesla…
3 godziny wypompowywania paliwa przez rurkę… no ale we lwowie byliśmy o 4.00 rano.
zwiedzanie, millenium, zakupy. cudnie.

a dzisiaj odbieram Toyotkę Rav 4 i jutro rano startuje na weekend nad morze. wieczorem czeka mnie 30 kumpla :)

no to szerokiej drogi :)

uuu… a było tak spokojnie… zaczęło się….

Na celowniku” zdjęto w ostatniej chwili
2007-07-02 20:30 Aktualizacja: 2007-07-03 08:55
Telewizja cenzuruje swój własny program

Małgorzata Raczyńska, dyrektor TVP 1, wstrzymała materiał o biurze podróży Neckermann w programie „Na celowniku”. Reporterzy i producenci dokumentu, który stawia pod znakiem zapytania rzetelność biura, są oburzeni – pisze DZIENNIK.

„Nawet nie widziała tego filmu, a zdjęła go. Jest sezon urlopowy, zapewne wielu Polaków wykupiło wycieczki w Neckermannie, mają prawo dowiedzieć się, jakie niespodzianki ich czekają” – mówią twórcy.

Jak dowiedział się DZIENNIK, Raczyńska podjęła decyzję o nieemitowaniu programu po tym, jak na jej biurko trafił list od szefów biura. Żądali oni wycofania emisji dokumentu, zarzucając jego twórcom jednostronność i grożąc oddaniem sprawy do sądu.

„Łukasz Bajbak, który realizował cały reportaż, był agresywny i arogancki w stosunku do naszych pracowników” – tłumaczy Krzysztof Piątek, prezes Neckermann Polska. „Poza tym według nas tym programem jego producentka Joanna Wąsowska-Klimek chciała załatwić własne interesy, bo wykupiła u nas wycieczkę i w ostatniej chwili, tuż przed wylotem zorientowała się, że warunki jej się nie podobają. Uważam, że załatwianie prywaty przy takiej okazji jest nie fair”.

Joanna Wąsowska-Klimek, autorka cyklu „Na celowniku”, nie ukrywa, że zawarła umowę z Neckermannem, ale nie jest jedyną, której ta sprawa dotyczy. „Nie uprawiam prywaty, dziennikarz ma obowiązek poinformować o nierzetelności biura. W materiale jest opisywana sprawa moja, ale i innego bohatera, który znalazł się w podobnej sytuacji” – opowiada producentka.

„Chodzi o zapis w umowie, którą klienci zawierają z Neckermannem. Jest tam fragment po niemiecku, który dotyczy powrotu z wycieczki. Zgodnie z nim, jeżeli ktoś ma opłacony pobyt do piątku, wraca w sobotę nad ranem. Oznacza to, że musi opuścić hotelowy pokój najpóźniej do godziny 12 i np. do 3 w nocy, na którą zaplanowano wylot, jest w hotelu nieproszonym gościem. Ewentualnie może przedłużyć dobę hotelową, ale musi to zrobić na własny koszt” – tłumaczy.

Narzekających na usługi Neckermanna nietrudno znaleźć w sieci. W serwisie informacyjnym branży turystycznej od skarg na Neckermanna gęsto. „Brak profesjonalizmu i solidności” – pisze jedna z klientek. „Właśnie wróciliśmy z wycieczki na Kretę. Zupełnie przypadkowo dowiedzieliśmy się, że w piątek o godzinie 11 musimy opuścić hotel, a samolot mamy dopiero następnego dnia o 6.30 rano. Na nasze pytanie, czy mamy z dzieckiem (5 lat) iść na plażę, rezydentka bezczelnie odpowiedziała: tak. Nikt nas nie uprzedził, że będzie taka sytuacja. W efekcie byliśmy zmuszeni dopłacić 60 euro, żeby zostać do rana w pokoju”.

Podobne rozczarowanie przeżyła Joanna Wąsowska-Klimek i, jak twierdzi, dla dobra innych ofiar Neckermanna zdecydowała się zrealizować film. Reporter „Na celowniku” pojechał do biura podróży, by spotkać się z rzeczniczką firmy Magdaleną Plutecką-Dydoń. Przypadkiem spotkał tam człowieka, który składał reklamację w tej samej sprawie. „Pracownicy biura nie chcieli pozwolić nam z nim porozmawiać, grozili policją” – mówi Łukasz Bajbak.

Decyzja o zdjęciu reportażu wywołała w telewizji wiele kontrowersji. „Teraz w sezonie urlopowym program mógłby być ostrzeżeniem dla tych, którzy wybierają się na wyjazd z Neckermannem” – twierdzi Wąsowska. „Program był kolaudowany przez prawnika i mojego bezpośredniego szefa Mariusza Pilisa. Nie mieli żadnych zastrzeżeń. Dyrektor TVP 1 podjęła swoją decyzję, choć nie widziała reportażu”.

„Pismo od Neckermanna przyszło na trzy godziny przed emisją. Był czas na zwołanie kolegium” – mówi Mariusz Pilis, producent „Na celowniku”, który odpowiada za dział reportażu w redakcji publicystyki TVP 1. „W tym materiale nie było żadnych uchybień. Nie rozumiem decyzji o przesunięciu tego w czasie. Telewizja nie powinna działać w ten sposób” – dodaje Pilis.

Małgorzata Raczyńska nie chciała rozmawiać z DZIENNIKIEM. Za pośrednictwem rzecznika TVP Anety Wrony powiedziała, że nie podjęła decyzji o zdjęciu programu, ale o jego wstrzymaniu do czasu zapoznania się ze wszystkimi okolicznościami. W sprawę ma zostać także wprowadzony Andrzej Urbański. „Mamy nadzieję, że prezes ją wyjaśni. Nie pozwolimy, żeby nas ktoś zastraszał czy cenzurował” – mówi Wąsowska-Klimek.

Na pytanie, czy sprawa trafi do sądu, jeśli TVP wyemituje program, Krzysztof Piątek z Neckermanna odpowiada: „Nie widzieliśmy tego filmu, ale z samych zajawek wynika, że jest on przepełniony agresją i nie uwzględnia się w nim naszego stanowiska. Sądzę, że nie spotkamy się w sądzie, bo telewizja go nie wyemituje”.

Izabela Marczak, Anna Nalewajk