.

Tydzień bardzo, albo to bardzo nieprzewidywalny miałam.
Weekend to łódźkie tournee zakończone pasmem sukcesów. Przynajmniej mam taką nadzieję… w międzyczasie wpadłam do łowicza po odlewy dla Taty. Zrobiłam w te 3 dni grubo ponad 600 kilometrów i straciłam ponad 3 kilo…
Egzaminy:
budżety zagraniczne
angielski
a za dwa tygodnie czeka mnie:
informatyka
film dokumentalny
media i komunikowanie społeczne.

A to z uwagi na stresik, kłopoty z „małą rodziną”, które zresztą się wyprostowały.
A od poniedziałku praca. Dużo się dzieje. W czwartek rusza nowy program. Ciśnienie i dużo pracy.

A w czerwcu
ślub i wesele w puławach. no i ciąg dalszy podbijania Europy.
Tym razem Centurio na Ukrainie.
Zobaczę Lwów :)))

week szort kat.

transmisja udana, bez większych brudów… wszyscy zadowoleni, szczęśliwi, chociaż była masa pracy.
z tego stresu 3 razy zapomniałm jak się nazywam, po co dzwonię i z kim rozmawiam.
ale żeby nie wyglądało, że tylko pracuje, to na przykład, troszkę poimprezowałam.
najpierw 23 lata skończył mój best frendziak Wojciech, który awanturuje się, że o nim nie piszę, ale nie będę pisać o kimś, kto nie komentuje, a co!
miał party godne 7 latków. Piszczałki, trąbki, serpentyny i takie takie harce :)

No a 5.05.2007 mój Ukochaniec, Ulizaniec i Przytulaniec (ponieważ teraz usiadł koło mnie, to napiszę tak: Twardziel z wieeeeeelką pałą) skończył 27 lat :)
Było grubo, baaaardzo. Generalnie weekendowy melanż bardzo udany. Straszne było to sprzątanie :) ale warto :)