sweet :)

jutro odbieram samochodzik, co prawda trochę mnie to zaboli…. bo 1000 bedę w plecy, ale jak to mawia mój Tata „bogatemu wszystko wolno”, a ja specjalnie nie miałam innej opcji.
W sobotę musze się dostać do Łodzi, miasta przeklętego. Czeka mnie egzamin u prof. Siomy…. fuj, bleh… paskudnie, jednym słowem.
W niedziele rocznica śmierci Papieża, więc z tej okazji wyruszam do Krakowa, ażeby machnąć transmisję z Franciszkańskiej 3 :)
dzisiaj 500 wydanie Forum.
Oglądajcie, bo moje drugie ja przy tym pracuje :))

no tak…

…poniedziałek, niby nie robi różnicy bo i tak pracuje 7 dni w tygodniu… ale, właśnie ale…
moje C2 odmowiło dzisiaj posłuszeństwa.
opór… totalny opór materii…
na szczeście w pracy jest spokojnie…
w domu jest cudownie…
wiec jakby nie było,
zawsze trzeba patrzeć na jasną stronę życia :)

ufff…

szybko, szybciej, najszybciej.
zycie w pedzie.
ukradziona godzina.
paniczna jazda na pl. powstancow po bete.
poludnie z andrzejem l., ktory o dziwo nie wystąpił w biało – czerwony krawacie.
obiad u Rodzicow.
spotkanie z zaciążonymi znajomymi, urządzanie pokoika dla dzidziusia.
wieczór przed tv….
a od jutra; bieg, pogoń, sprint.
za czym?
za pieniędzmi, papierami, sczęściem, życiem.
trzeba brać je garściami, nie wiadomo ile go zostało…

ciężkie to wszystko jak cholera,
staram się ogarnąć, ale to nie jest za proste. Piękny pogrzeb, przemiła stypa… każdy chciałby być tak pożegnany.
Opor….
Sytuacja powinna być opanowana, a w zamian za to rozwalają mi się kolejne elemnty układanki.
Masakra…
Miało pierdolnąć i pierdolneło, ale czemu tak konkretnie….

choojnia.

PDR_0137.jpg

„Bez tej miłości można żyć
mieć serce puste jak orzeszek.
Malutki los naparstkiem pić,
z dala od zgryzot i pocieszeń.
Na własną miarę znać nadzieje.
w mroku kryjówkę sobie uwić
o blasku pruchna mówić dnieje
o blasku slońca nic nie mówić.
Ziemio Ojczysta, Ziemio jasna
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w Ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą i gniewem
nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pusto brzmiące słowa
można nie kochac Cię i żyć,
ale nie można owocować…”

…..
Dororo, na zawsze pozostaniesz w Naszych sercach….
…..

7+1

= 8…. taaaa powinnam studiowac matematyke, albo mechanike, elektrotechnike, lub co w ten desen…
jestem totalnie zaspana w to cudowne swięto kobiet… 8 marca…. panowie, wypada chociaz raz w roku byc miłym dla swoich kobitek. chociaz kiedys dostałam pocztówke, a raczej pulpit na komputerze, gdzie elegancko był przkreslony dzien kobiet i napisany dzien rownouprawnienia (ówczesny bojfrend, jak zwykle chciał przysknerzyć na prezencie ;). ale nie o to, nie o to, nie o to. miłe jest to święto, chociaż nie powstało w czasach ciemnej i głębokiej komuny, to właśnie wtedy było najbardziej kultywowane… brrr az ciarki po plecach przechodza, jak sobie pomyślę, że te 20 lat temu dostałabym białoczerwone goździki i paczkę rajstop. fuj!
w pracy na razie jest przedziwnie spokojnie…
aż się boję….
a wczorajszy wieczor, najpierwiej ;) małe bizes miting w klubie golfowym, a potem dabel dejt we włoskiej knajpce na saskiej kepie. miło. bardzo miło. prze miło.
ok…
telewizja wzywa… shit!

:)

w końcu, świeci słońce :)
jest cudownie, droga do Sępólna jest znacznie przyjemniejsza niz przy 30 stopniowych mrozach :)
c-u-d-o-w-n-i-e
poporstu cudownie, cudnie, fantastycznie.

ops… właśnie zaciął nam sie dvd recorder….fuck.