powrot…

…do przeszłości…
w sobote miałam zaszczyt i niesamowita przyjemnosci zasiasc w jury konkrusu recytatorskiego w OgTe ;)
było strasznie, było śmiesznie… jak to podczas takich imprez ;)

a w niedziele obiadek we fridays, kino i ja wam pokaże, wolałabym zeby mi nie pokazywali. film nijaki… nudny, mało śmieszny i spójny… nie polecam…wieczor przed telewizorem….
pod telewizorem, obok telewizora ;)

baaaardzo miło :)

ajt!

nie mam gipsu, co prawda jeszcze do konca nie moge wyprostowac reki, ale i tak jest to duzo lepsze niz totalne unieruchomienie. lekarz powiedzial, ze jeszcze troche poboli, ze musze na siebie uwazac. ale ogolnie to ok.
walentynki były wyjatkowe, najcudowniejsze w moim zyciu. swietna kolacja w Domu Polskim, potem wieczor w domku przy świeczkach i przepysznym winku. Fantastycznie :)) jestem tak bardzo szczesliwa, tak bardzo zakochana, ze tylko czekam az cos znowu sie spieprzy, bo jest za dobrze ;) tfu tfu.
w pracy wszystko mi sie dopina, ogarniam, jest spoko.
i tak to zycie płynie, w weekend dalszy ciag ogarniania sesji, wyprawa do łodzi.
soł.
walka trwa.

iiiii……..

boli mniej
jest milej
jest cieplej
:)))

troche loozu w pracy…
we wtorek zdejmuje gips…
wiazadła juz prawie ok… niestety musze sie pozegnac z wyjazdem do Włoch na nartki, ale za dwa miesiace, ciepłe kraje i nurkowanie :)))))

….

boli, straszliwie.
ketonal nie pomaga.
tramal.
juz nie wiem co jest lepsze, bol, czy uczucie ciagłego odruchu wymiotnego.
a niedziela w pracy.
100 dni premiera, o 20.oo pr 1.
ogladajcie…