Taaa…

ok… nie zrobiłam nic złego, nikogo nie skrzywdziłam… smiesza mnie ludzie, ktorzy mnie oceniaja nieznajac mnie, albo robia to anonimowo… troche odwagi cywilnej i byłoby milej…ok… w kazdym razie, za długo tu byłam, za bardzo lubie to miejsce i nie zamierzam z niego rezygnowac… tam tam tam tam tam tam tam tam tam tam aj of de tajger ;)

ech…

ciezko jest zaczynac cos od nowa… w koncu ten blog to kawał historii.. stany, całe studia… jakby nie było 4 lata… ale to miejsce stało sie za bardzo publiczne, nie moge juz pisac tego jakbym chciała i co bym chciała… dlatego pora sie przeprowadzic… zmienic adres i wystartowac od zera…
niech i tak bedzie…
cos tu wrzuce, raz na jakis czas, by nie stracic tego wszystkiego.. no ale, pakuje kredki i ide rysowac gdzie indziej…

łooooł…

chyba wyszłam z wprawy, parenascie godzin w pracy i padłam…na dodatek wczorajsze, nieoczekiwane spotkanie pod blokiem A wyczerpało mnie kompletnie… serce waliło mi jak młot, nie mogłam złapać tchu…strasznie…
powrot do domu… szalejący Ferdynand, to bunkrujący cos pod łóżkiem, to buszujacy w poscieli i walczacy z przescieradłem. Sweet.
A teraz po chwili wytchnienia czas na powrot do pracy… wybory czekaja… a emisja za parenascie dni…

o!

smieszne jest to wszystko, juz nie boli, juz nie denerwuje… tylko bawi… bawia mnie ludzie, ktorzy odzywaja sie na temat, o ktorym nie maja pojecia, ktorzy wtykaja nos w nie swoje sprawy.. darujcie sobie dobre rady, pouczanie… nie rozumiecie tego… tyle…
gdyby nie było tylu „miłych” osob, to wszystko wygladałoby inaczej…
wiec niech kazdy zacznie od siebie, a potem skoncentruje sie na innych…tyle.

no i..

..stało sie… nie czuje nic… kompletnie… tylko spokoj, dystans…jest nawet miło… nie rusza mnie dzwonienie… jakies pseudo fotografki i inne chuje muje dzikie weze…
szalona fretka i ja zostalismy sami… i tak juz widocznie musi byc…

ha!

ogarniam sie… w pracy hardcore porno i orzeszki, ale jest dobrze, nawet bardzo dobrze… czeka mnie tournee po polsce, robie parlamentarne i prezydenckie, potem teatr tv i jakies takies… mam moc… kotra moze zmienic wszystko… i tak własnie, zmieniam swoje zycie… dosc uzalania sie nad soba, nad osobami, ktorych nie znam, albo nie chce znac… co ma byc to bedzie… wczoraj i dzis to historia i niech tak zostanie…
a teraz spadam na mały melanzzzzzzzz… ajt :)

Dla S.
Za duzo sie ostatnio wydarzyło, za wiele osob trzecich wtykało nos w nieswoja sprawe… za wiele, za mocno… za… za. za…. wiec tak:

Patrzylam jak odwracasz się i odchodzisz
Zastygly w slońcu chlodnym brzmieniem twych slów.Poruszony kadr. Wciaz nie wierzylam, ze móglbys,
Ze móglbyś to zrobic
Odprowadzalam cię wzrokiem, az zniknales gdzies w
tlumie
Bezsilna tak
Oszukalam cię
Lecz teraz wiem przed sama soba Ty jeden mozesz dzis uchronic mnie
Przyznaję wiele dni musialo minac bym
Zrozumiala
Wiem, ze zlamalam Twe serce
Zawiodlam cię
Nie raz…
Nie znam slów bym mogla przekonac Cię
Przy Tobie lsnilam jak diament
Dzis zagubilam się gdzies na dnie
I teraz jedno wciaz zadaję pytanie,
Gdy chlodnym szalem otula mnie noc
Czy zawsze najpierw cos muszę stracic
Bym mogla docenic to
Oszukalam cię…
Ze zlamalam twe serce
Na Twoim sercu slad…
Oklamalam cię lecz teraz wiem,
Co najwazniejsze jest
Więc proszę powiedz mi, czy juz za pózno bym
Znów mogla z Toba byc
Oklamalam cię, lecz teraz wiem,
Co najwazniejsze jest
Więc proszę powiedz mi, czy juz za pózno bym
Znów mogla z toba byc
Jak dlugo jeszcze mam. Ten sam popelniac blad? Ze muszę stracic cos. By móc docenic to. Docenic to…Wybacz

…Tylko dla miłości ludzie potrafia sie zmienic…

ok.

koniec tego. ogarnełam sie, zaczynam spokojnie i normalnie zyc. opanowałam sytuacje, rownowaga osiagnieta.
tzn. tak nie do konca, ale wole o tych moich nieszczesnych problemach miłosno-sercowych nie myslec. przynajmniej do 15.08… potem sie obada.
w kazdym razie…
wrociłam z wakacji, nurkowałam, imprezowałam, rozpaczałam… a teraz zaczeła sie praca… zapowiada sie fascynujaco, bo wrzesien i pazdziernk to seria wyborow… nie moge sie doczekac…

zostalismy z Ferdynandem sobie sami…
zyjemy spokojnie, mimo duzej porcji stresu… niedlugo bede miec rozdwojenie jazni, bo moje zycie prywatne sie wali potwornie, a w pracy musze byc ogarnieta, działac sprawnie i nie moge sobie pozwolic na chwile słabosci…

pozatym…
duzo czasu spedzam z moja SIS, z czego sie bardzo ciesze…. lunch, kawka, herbatka i palto…a noce, wieczory, hmmm… ciezko stweirdzic co… spedzam z moim kumplem z dziecinstwa, spoko ziom, ;), tak na prawde… wlasnie zaliczylismy sheese…plac zabaw, gdzie zrobilo mi sie nie dobrze od karuzeli… ogarniam sie i ide spac.. czeka mnie jutro spotkanie z chirurgiem ortopeda… druga noga mi szwankuje… obadamy, zobaczymy…