ajjt…

nop i sie doigrałam. zapalenie oskrzeli, antybiotyk i w ogole niefajnie. swieta minely jak z bicza strtzelil i trzeba ogarnac foke, w tym tygodniu mam zamiar stworzyc prace licencjacka, obronic ja…i przygotowac sie do 6 egzaminow i kilku zaliczen…az mnie dreszcze przechodza, chociaz nie takie rzeczy sie robiło…
a święta…wiec święta minęły bardzo Rodzinnie, najpierw wigilia z Rodzina bigowatą, a potem mini familia, w domqu,mielismy z moim Ukochancem choinke i prezenty i opłatek i lampki i było bardzo miło…. :)
a od jutra MUSZE SIE OGARNAC, wiec wysyłąjcie mi pozytywną energie, bo tego nie wykonam i popadne w depresje i sie roztyje i bede miec kompleksy i celulitis i w ogole AAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!ehhhhhh….same straszne rzeczy wiec buuuuuuuuuuuuuuzi

taaa….

…pomału ogarniam foke… nie jest to łatwe, wiekszosc prezentów juz mam, musze jeszcze tylko zakupic jeden, do sfinalizowania tej zostal mi jeden telefon i opanowanie finansowe sytuacji.
w domu jest bardzo spoko, w pracy tez w zyciu priv bardzo ok… generalnie fajnie…
ha!
co jeszcze… nom produkcji mam strasznie duzo, wczoraj studio i genialny wystep FLO, jestem taka dumna!!!
a dzisiaj Fabryka Trzciny i kolejny program ;)
buziaki

i

stało sie, to co miało sie stac…
z przodu pojawiła sie dwójka…
2 i 0…
Trzeci krzyzyk, nie ma co…
Podobno urodziłam sie o 11:35, czyli wszystko sie zgadza, bo najchetniej wstaje o tej porze.
Moj plan na ten rok, to utrzymac, to co mam i obronic prace licencjacka do konca lutego… zobaczymy. 3majcie kciuki.

Dziekuje za życzenia, mailowo, smsowo, gadugadowe, kwiatki i prezenciki, to bardzo mile :)

Ja mam 20 lat, ty masz 22…

Buziol

jeden dzien…

i jedna noc… a wlasciwie niepelna noc bycia nastolatka…jutro stanie sie to, w co nigdy nie wierzylam… kurcze jestem „dorosła”…takie male podsumowanie ostatniego roku mojego zycia nastoletniego…tak sie dluzej nad tym zastanawiajac, to jestem szczesliwa i mam to, co najcenniejsze:
- Kochajacych i Niezastapionych Rodziców (MA i TA dzieki za wszystko, bez Was by mnie nie bylo, doslownie i w przenosni, KOCHAM ;),
Siostre, Szwagra i Siostrzenice (tak zwany tercet egzotyczny, Agnes, Ted i Flo wielkie fenk ju, fenku, LUV YA GUYS)
- Fantastycznego Kochajacego Chlopaka (Sweet, bylo lepiej, bylo gorzej, nawet zle, ale wazna jest umiejetnosc walki i wiary w milosc, |KCNZ! :*)
- Niesamowitych Przyjaciol, ( creew z Ogniska, niezastapieni, kochani, wspaniali, Woste, Martusiawawa, Ciolmen, Bartol, Adao, Łodzianin, i wielu innych Kochanych, Czterech Budrysow, Ziomy pozbierane: Anulka, Bart, Adas, Mikos, Karlos, trzeba ogarnac foke :), Plasterki, Mysz, Izold, Is, i squad, and many others, Koval, Wlodo, Antol, internetowi znajomi ofkorsnie tesh, Agent respect :))
- Zdrowie (czasami cos sobie zlami i obije, ale jest ogolnie ok…:),
- Genialna Prace, do ktorej uwielbiam chodzic, co łączy ze soba bardzo w porzadku Wspolpracownikow i Genialnego Szefa, ba nawet Mentora, czuje, ze sie rozwijam
- studiuje, kierunki, ktore lubie, do niczego sie nie zmuszam, robie to z przyjmnoscia, to nie studia, dla studiow, tylko dla mnie :)
- mam co jesc, (nie powinnam tyle ;)
- gdzie mieszkac (i to niejedna lokacje, w roznych miastach i rejonach Polski;),
- mam samochod (troche gorzej z benzyna, ale do ogarniecia),
- i nie boje sie jutra, bo wiem, ze cokolwiek by sie nie wydarzylo, to mam na kogo liczyc, komu zaufac i wiem, ze ktos wyciagnie do mnie reke.
Moze to takie nieskromne podsumowanie, ale to tylko ja i moja przestrzen, biore z niej co najlepsze i nie oddam…
Dziekuje wszystkim za wszystko, za wsparcie, opieprzanie, ogarnianie, i w ogole za to, ze sa i o!
Tak jakos bardzo mi pozytywnie
Buziak

łdk…

powrot z lodzi, jestem w pracy, w TV. bylo bardzo pracowicie i bardzo MILO :))) sweeet… znowu mam banana na buzi i jak to powiedzial moj szwagier widac, ze jestem szczesliwa. przyjechalam w czwartek wieczorkiem, wrocilam dzisiaj rano, przez te kilka dni… szkola, zakupki, domek, szkola, domek, spacerek, parac w hali zdjeciowej, montaz… organizacja prosukcji. superowo. w domu jest tez troche lepiej… mysle, ze pomalu ;) ogarniam foke;) i ze swieta i nowy rok zapowiadaja sie pozytywnie, mam nadzieje, ze mojej SIS tez sie ulozy i znowu bedzie tak jak kiedys…aaaaa dzisiaj jak Ta odbieral mnie z dworca, to byl napad i strzelanina, i moj TA poczul sie jak komando. niezle…
mam nadzieje, ze cos zrozumieliscie z tych chaotycznych opowiadan… a propos, czytalam opowiadania Szczepkowskiej…swietnie….
buzi, koncze juz o!

Ajt…

…jest lepiej, u mnie przynajmniej, w domu… tak nijak, szkoda mi moje SIS… widze jak cierpi, a nie wiem dlaczego…domyslam sie, ale…ej, nie ograne tego. niedlugo czeka mnie tournee do miasta co nie pływa a Łódź sie nazywa… zobaczymy co z tego wyniknie, mam nadzieje, ze pozytyw…a wlasnie przyszedl Pan z abw i dal mi moja klauzule bezpieczenstwa… wiec, witajcie wszystkie dokumenty poufne :)
buzi

ehhh…

w domu nie jest lepiej, jest gorzej, wczorajsze popoludnie prawie cale przespalam, obudzilam sie rano…cala moja sila plynie z Rodziny, jezeli ta sie rozsypuje, to sil juz nie mam i za bardzo nie wiem, co ze soba zrobic. duza rodzina w rozsypce, mala rodzina rozsypala sie w sierpniu… skucha roku..nie mam motywacji, kompletnie, zadnej…niedobrze robi mi sie na mysl, ze musze wstac i zaczac nowy dzien… a jeszcze w przyszlym tygodniu mam zjazd w lodzi… nie ogarne tego, bogu dzieki za prace, tylko tyle mi zostalo…

kome bek

jestem w domu od kilku dniu, uwielbiam to miasto i strasznie sie za nim stesknilam. spedzam duzo czasu z przyjaciolmi, wieczor andrzejkowy odbyl sie w babskim gronie, meza spotkam w ciagu roku, bedzie bogaty i bedziemy mieli jedno dziecko. z wosku wyszedl mi konik morski, wiecej wrozb nie ogarnelysmy, bo wino wjechalo na stol i przypadla butelka na glowe. w domu jest dziwnie, jakies niedopowiedzenia, napieta atmosfera i ehh… czuje, ze dzieje sie cos dziwnego, cos zlego, z czego Rodzina chce mnie wykluczyc, moze uchronic…nie moge jakos zlapac z nimi kontaktu… wszystko jest zawieszone…proznia… nie moge sie troche ogarnac, sytuacja w domu, w zyciu prywatnym rozbija mnie i nie moge sie okreslic.bogu dzieki za prace, bo ona mnie motywuje i sprawia, ze chce wstac z lozka… nie wiem, wlasnie nie wiem i to jest najgorsze, bo nie lubie niepewnosci i braku poczucia bezpieczenstwa… powinnam byc silniejsza, przygotowana na zmiany, heh.. w koncu jestem po mini rozwodzie i teoretycznie co nas nie zabije to nas wzmocni, ale nie wiem… moze jestem za wrazliwa, moze czas cos ze soba zrobic, dla siebie, a nie dla innych.
tak w tych rozterkach i rozdarciu zegnami sie i do napisania…ehhh zostalo mi 16 dni bycia nastolatka… skucha…