katar.zis

ostatnie dwa dni bez snu. trudny obiekt, kilka tysiecy metrow do ogrzania i wysuszenia. nielatwo. duzo pracy. brak sil, aby wsziaqc prysznic na stojaco. niekotrolowane lzy i totalne zadowolenie, kiedy po wszystkim. teraz tylko dwa dni, na oko latwe, ale nigy nic nie wiadomo…opisze wiecej, jak bede w wuwa.
buzi od zmeczonego pyka ;)

here aj goł egejn

auschwitz bis, zmino, sniezno i obozowo.
z biura widok na krematorium i szubienice…bosko…na dodatek niesprawna jedna raczka z powodow upadkowo – przewrotowych, standardowo peknieta kosc ludeczkowo-jakas…swieeetnie….maly kalek, no ale co zrobic….
dzisiaj krakov baj najt, a dokladnie kosciol swietej kasi na kazimierzu. zainteresowanych zapraszam.
ajjjjt!

o nie!

musze sie ogarnac, to slowa stalo sie bardzo modne w pewnych kregach, ale musze to wykonac… wczorajsze otrzesiny w harlemie, hmmm…techniawa lekka, zobrowka z sokiem jablkowym i wieczor stal sie bardzo przyjemny. co prawda rano mielismy slow motion z bartem i nie moglismy sie pozbierac, ale czego nie robi sie dla dobra sprawy. na dodatek sms z sieci o 7.00…ałłłł
moja glowa…boli, ale bylo warto.
dzisiaj klatka, jutro cos jeszcze i tak sie zyje, kaszle sie ;)
doszlismy do wniosku, ze jak zaczniemy weekend w srode, to trzeba bedzie to opanowac…
a w warszawie pada snieg… w pracy duzo pracy
i tak powinno byc. troche niskladnie ale ladnie… swieeetnie

Wuwua

jestem w domu, co prawda tylko do niedzieli, bo potem znowu mnie czeka oswiecim by night & day & night…etc…
w kazdym razie, od razu po przyjezdzie moj komitet powitalny zastosowal terapie szokowa i juz kolo 22.00 znalazlam sie w lajfie… swieeeeetnie.
potem tour po sklepach w poszukiwaniu prezentow na rocznice moich przyjaciol i obowiazkowo pecik na zoli. codziennie. mam problem, jeden podstawowy, nie potrafie byc sama, tzn sama w sensie fizycznym, ze musze ciagle z kims byc. mialam dwa dni wolnego i przez ten czas spotkalam sie z kilkoma osobami, byleby tylko nie spedzac czasu alone. to chyba sa poczatkowe objawy pracoholizmu…bo jak w wolny dzien mozna jechac do pracy????
co do sytuacji z moim ex przyjelam zasade, ze bede o nim mowic jak o umralym, albo dobrze, albo wcale. a ze nic dobrego nie moge powiedziec. wiec zamilkne. poprostu chlopak sie musi ogarnac, bo zaczyna robic rzeczy na pokaz…ale ciiiii zasada to zasada.
i tak, dzisiaj jedne otrzesiny, jutro call me baby czy jakos tak i w sobote bauns. tyle. w niedziele auschwitz i o!
buziii

komora uciech w oswiecimiu

przed ostatni dzien planu. wszystko odbywa sie bez wiekszych skuch.
jest ok…
natomiast wczorajszy wieczor byl koszmarem. nie moge tego opanowac. boli i juz, chyba trzeba sie ogarnac i urwac kontakt, albo cos wymyslec. bo tak dalej byc nie moze. nie obchodzi mnie, to co sie dzieje, boli mnie poprostu taki totalny brak lojalnosci, jaki mial miejsce w przeszlosci. nooo ale jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma.
ogarne sie :)
ajjjt!

półmetek…

…jest połowa pierwszej sesji zdjeciowej, na razie wszystko, tfu tfu, idzie bardzo sprawnie i profesjonalnie. oprocz tego pisze jeszcze jeden projekt na 2005 rok. jest duzo pracy, wstaje bladym switem, jade na plan, spedzam tam kilkanascie godzin, po czym w hotelu pracujemy nad ta druga rzecza.
opanowanie logistyki nie jest latwa rzecza, ale na razie nie ma zadnej skuchy. wiem juz, ze premiera filmu bedzie 27 I 2005 roku w Programie II.
Jestem szczesliwa, czuje sie ok, to jest chyba to, poprostu :))

nom

i jestem w oswiecimiu….
rozstawiamy biuro. zdjecia zaczna sie w niedziele…. 3majcie kciuki
caly czas jestem pod mailem annadurka@tlen.pl
wiec piszcie!!!!
buziole

big szortkat

musze sie ogarnac ;)
miniony weekend był baaaaaaaaaardzo długi. ograniczony sen, skrajne emocje….widziałam teksańską masakre i ta najnowsza i ta srednio stara, zycie, ktorego nie było, candymana i super tate, czy jakos tak, kilka impez, otrzesiny wydziału nauk ekonomicznych, mały pecik w lajfie, hallowen party, spotkanie w teatrze, premiera, wodeczka, ze znajomymi, etc… groby, rodzinne spotkania. i tak doba, ktora sie wydłużyła i tak trwała za krótko. moje sprawy sercowe na reszcie wracaja na odpowiedni tor. czuje spokoj i poczucie bezpieczenstwa. jest baaaardzo dobrze.
odliczanie do filmu trwa. pora zaczac sie pakowac…
ajjjt!