Po omacku

No i wróciłam, dwa tygodnie minęły jak z bicza (pejcza) strzelił. Dużo sie działo przez ten czas. Inwencja, porządek, niespodzianki, a uwieńczeniem pracy było wystawienie Szatańskiej rozgrywki. Pierwszy raz miałam przyjemność wystawiać sztukę, którą napisał mój przyjaciel. Miałam ogromną tremę, ponieważ z braku materiału oprócz współ – reżyserii musiałam sie podjąc zagrania w tym „dziele” ;). Bogu dzięki Maciej K. był zadowolony (przynajmniej tak mówił). Dla tych, co nie widzieli, bo nie dotarli, dojechali do Grójca, etc…bis nastąpi na festiwalu w Warszawie we wrześniu.
Te dwa tygodnie były dla mnie swoitstą terapią, bardzo mi potrzebną….
Zakończe te wynurzenia, scisk sczęk nie pozwala na konstruktywne myślenie…