::niesprzyjajace okolicznosc::

…zaczely sie dni, jak to mowi moja kolezanka „wscieklej krowy”. Shit !!! Jaka i gdzie tu jest sprawiedliwosc ??? nie odsc, ze cieprie co miesiac, to jeszcze w przyszlosci, bede tyc przez 9 miesiecy, a potem zacznie sie impreza w stylu pieluszki, kupki, kaszki, bleeeeeeeh.
Nie mam sily zyc, a co dopiero rozwiazywac zyciowe problemy, wlasnie, wlasnie, aura mi nie sprzyja. Jutro egzamin z historii mediow. Zobaczymy, mysle, ze sytuacje opanuje bez mniejszego problemu. Ale Ciiiiii zeby nie zapeszac. Zaraz jade do Ogniska, a potem do domu, uczyc sie, uczyc i jeszcze raz uczyc…bleeeeeh

::a my tak łatwopalni::

dzisiaj myślałam, ze to juz koniec, ze spale sie w tym sloncu. Idąc na egzamin czulam jak temperatura mojego ciala podwyższa sie nie tylko z powodu stresu.

i tak. Jestem bogiem. Logika i ekonomia pieknie zdane. Jeszcze tylko historia mediow, filozofia i kilka wpisow i tyle mnie widzieli w WSD do pazdziernika.

MAMO STO LAT Z OKAZJI TWOJEGO SWIETA
KOCHAM CIE BARDZO O!

UWAGA !!!!!
Czapolot
maj wspolokator i brat konczy 20 lat !!!!
Sto lat czapolocie, zyj długo i inwencyjnie :))) całuski
UWAGA!!!!!


i tym optymistycznym akcentem sie pozegnam
buuuziaki

:plazmo-przestrzen:

zar lejacy sie z nieba przeszkadza nietylko w koncentracji, ale tez jest przeszkoda w zwyklej egzystencji. Jutro zero z ekonomii, zobaczymy jak to wszystko sie skonczy. Na razie powolnie egzystuje. W milosci i upale.

::pole manewru::

szort kat :)
dostałam paczke z USA… banan od razu pojawił sie na mojej twarzy, a w srodku: masło orzechowe, fruit rolls i koperta. SAT…przyszly wyniki, otwieralam je dosyc niepewnie. Szok, mam 984 punkty na 987. Nie wiem do konca jak to sie stalo, ale chyba jestem geniuszem ;P (sorry Zoanko). Later konwersacja z host mama i Valerie. Tesknie za ta moja preria :))
Ale tu mam TYCH, KTORYCH KOCHAM.
Wczoraj zajecia z Pawłem P. aktorem i asystentem w panstwowej szkole teatralnej. Podczas cwiczenia na zlapanie pionu wybilam sie noga i krrrrrrrrryyyyyyyyy…olbrzymie rozerwanie w dosc dziwnym miejscu…no coz :)
Today maj fiancej miał biopsje, myslałam, ze zejde ze stresu. Nie lubie szpitali i nie mam zaufania do tych wszystkich złapuwkowanych konowałow. Kiedy miłosci mojego zycia wbijano igłe w watrobe, razem z MA S. byłyśmy na kawie. Na szczescie zabieg nie był poważny i moj ukochaniec byl przytomny około 13 :))
Po poludniu (after arbajt etc..) bylismy juz w domu. Teraz czas rozpoczac poloneza. Ja i sesja :))Bogu dzieki moja MA opanowuje syuacje. A maj hani bla bla bla prze telefon :)))

w wielkim, olbrzymim skrócie…

…wpadłam do WSD i zostawiłam pracę, mam ich trochę do napisaniam więc staram się opanować sytuację. Weekend spędziliśmy bardzo kulturalnie; dobre kino, niedobry teatr i intelektualne rozmowy przy winku w doborowym towarzystwie.
Wpadam pomału w ten klimat sesjowy, szkda, że nie udaje się to wcześniej. No ale cóż. Ogólny stres udziela się nam obojgu. Ale nie ma rzeczy nie do pokonania.

nie wiem

co sie dzieje, nie moge sie wziac za nauke. Nie, to nie o to chodzi, ze nie chce… poprostu moje cialo odmawia posluszenstwa. Na dodatek ta ambicja..heh…nie wszystko jest takie latwe…nastepuje zmeczenie materialu. Jest tyle rzeczy do zrobienia, a ja nie moge sobie ze wszystkim poradzic. Nie, nioe sadze, aby mnie to wszystko przerastalo, ale hmmm… nie wiem co sie dzieje…dobrze, ze chociaz mam Kogos, kto mnie motywuje. To bardzo pomaga. :)

ufff…

no i po logice, wyniki za tydzien…zobaczymy…a teraz czeka mnie sesja w piatek…przyjechala bardzo dobra fotografka z Kalisza i trzeba poswiecic buzka :))

okee…spadam do nauki…troche tego jest :)))

sesja !!!!!!!!!!!!!

jest, nadeszła wielkimi krokami !!!!!!!! LOGIKA !!! juz w srode. A dzisiaj bylam w spiewajacych fortepianach na widowni, bylo mnie centralnie widac :(((
powtorka w sobote….bleh…a to sprzedanie sie za jedyne 50 zeta…:(

praca…

praca…praca.
Dzisiejszy dzien był bardzo dłuuuugi. Zeroweczka z logiki w srode, dopiecie kilku spraw w firmie i poustawianie spotkan na jutro, oczywiscie wyjazd na działke z dwojka przeuroczych 3,5 -latkow. Dawno sie tak nie bawilam !!! Te dzieciaki sa genialne !!! Mowa tu o mojej siostrzenicy Flo i siostrzencu Seby – Matim. Zmeczeni i umorusani po grze w piłke, zabawie w pomidora i roznych innych przygodach wrocilismy padnieci do domku po 21.
A teraz do logiki, ekonomii i tekstow czas zasiasc.
Ole!

umieram…

moje ciało odmawia posłuszenstwa !!!
pierwszy egzamin juz za mna, zostało mi jeszcze tylko bagatela 15 egzamów plus zaliczenia…zyc nie umierac…do pracy rodacy..mocna kawa i do boju…no tak chec jest..ale ta niemoc straszna…to chyba kulminacja stresu…ten weekend i wczorajszy wieczor…ehhh…koszmar…oby bylo lepiej…

i niech Seba juz wroci do domku :)