ukłon…

…w kierunku Artura, ktory opuscil nas dzisiaj w nocy…przezyl 17 lat, Jego serce nie wytrzymalo…nie przepadalismy za soba, ale to byl swietny, pelen ciepla chlopak, pomodlcie sie za Niego i Jego Rodzine i Przyjaciol (3maj sie Ysa), Oni teraz najbardziej potrzebuja wsparcia, chociaz duchowego.
Pamietajcie: Kochajcie sie i wspierajcie, bo nie znacie dnia, ani godziny…

„Spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza”

heh..

moje poczucie jest juz mniej wiecej unormowane, troche skacze mi temperatura, pojawil sie kaszel, ale ogolnie jest lepiej, oby to sie utrzymalo, zreszta spedzam baaardzo duzo czasu z moim TA, ktory sie mna opiekuje gotujac roznego rodzaju dietetyczne jedzenie…cudnie.

A teraz z ciekawostek przyrodniczych:

Pewna Pani, Bogini Dramy, 74 lata, spadla z 7 schodow, zlamala sobie reke, podbila oko i strasznie sie potlukla !!!!
Miejmy nadzieje ze Pani H.M poczuje sie znacznie, znacznie lepiej.

Tym optymistycznym akcentem zakoncze i zabiore sie do pracy, bo moje zaleglosci sa gigantyczne.

co za rozkosz

,od poiedzialku pojawila mi sie temperatura, tak o to w ten sposob, mam 39, 39.5, czasami spadnie do 38.9, 37…zalezy od pory dnia, mam na zmiane dreszcze, ze straszna goraczka…chcialabym, aby sie to juz skonczylo, bo dlugo tak nie wyciagne…

jest…

tak nijak, wlasciwie to czuje sie jak emerytka…zaczyna mnie to wszystko coraz bardziej irytowac, no bo przeciez pytam sie szanownych panstwa: Ile czasu mozna byc chorym??? Najgorsze jest to, ze nawet nie moge poczytac, nic nie robie i taka bezczynnosc zaczyna mnie irytowac. Wlasciwie nikt nie wie co mi jest. Juz czulam sie dobrze, zjadlam zupe i blllleeeeeeehhhhhhh…co za zycie…
no nic wracam do lozka, maj hani siedzi w pracy, a ja wegetuje…

ufff…

jest znacznie, znacznie lepiej, obudzilam sie przed chwila i nie czuje sie juz taka, hmm… wypluta, w kazdym razie, odwiedzil mnie moj Padre z jedzeniem i bardzo dobra wiadomoscia,pod koniec marca wyjezdzam na dwa tygodnie na krioterapie, co podnosi moje szanse na udana operacje i powrot na kort, tak sie ciesze !!!!
tyle optymizmu na dobry poczatek dnia :)

jest mnie…

o 2,5 kilo mniej, spalam o 4 godziny mniej…w rezultacie stracilam przytyomnosc okolo pol do 6 rano… przez dluzszy czas nie zjem nalesnikow z serem, ani chyba nic nie zjem…nawet zwykla woda mineralna robi big comeback…cudem nie zaspalam na rehabilitacje…w ogole jestem jakas taka blada, ze ni huhu…klade sie spac…mam dzisiaj proze, musze wyzdrowiec !…albo chociaz wygladac jak czlowiek a do tego daleko…alpejskie zorze czekaja… bleeeeeh