bilodzikal klok czejndz…

….posprzatalam…juz nie moglam zyc w takim syfie…koszmar…a dzisiaj o 16:00…integracja europejska…ołmaj gad…wiec ucze sie, ucze i ucze…fajnie, fajnie…w kazdym razie…musze to napisac KOCHAM MOJEGO MEZCZYZNE…dzisiaj zagral genialnie monolog…poporstu fantastycznie…kaliban ehhh…co tu duzo mowic…re we la cyj nie….jestem dumna i zakochana…heh :)

okeee…..

tylko jeden egzamin w aktorskiej i 3 na politologii… byle do przodu aniu, byle zaliczyc i byle miec to juz za soba…ferie, ferie, ferie… to jest to co potrzebuje najbardziej…sen, spokoj, brak stresu…i need to calm down…a w glosniczkach Kylie Minoque…give it to me…te zdane egzaminy….please…

sytuacja…

…wyglada tak:
jest niedziela rano, proza zaliczona, ajjjjt….teraz czeka mnie tylko 5 egzaminow i po sesji, byleby przetrwac do 4 lutego…..maj gat….zaraz biore sie do nauki, bo zarty sie skonczyly, swiat nie bajka, musze opanowac panstwo i prawo, integracje europejska, stosunki miedzynarodowe, socjologie i wiersz…. miejmy nadzieje, ze bedzie okee…..wiec 3majcie kciuki, i podrawiam…
p.s |NZT!
;)

maska na twarzy…

…egzaminy w toku, dzisiaj zaliczenie podstawowych problemow aktorskich, jutro proza…jest okee…teraz w tym tygodniu czeka mnie wankowicz…zobaczymy…
na razie wszystko idzie po mojej mysli…
wiec 3majcie kciuki…
aaaaaaaa kocham mojego ukochanca…to tak…z serca
pozdrawiam kochani
;)

fantastycznie jest byc mna…

…poporstu genialnie…dziosiejszy dzien byl… szkoda gadac…wizyta w klinice, operacja raczej nieunikniona, pieprzony egzamin z dramy…druga szkola…nie opanuje sytuacji… nie dam rady…szczegolnie z takim kodem genetycznym…pieprze to wszystko…

soł…

….wczoraj wieczorem cos mi sie wykrecilo w nodze, cos chrupnelo i moj najdrozszy najpierw zrobil sie blady jak sciana a potem goraczkowo zaczal zastanawiac sie co robic, dowiadczeni wiedza, ze nic nie mozna zrobic, trzeba tylko czekac…pozniej dnia disiejszego bylam na uiczelni, i na zaliczeniu z propedeutyki prasy moje pytanie brzmialo, jak ma na imie hugo kollataj….zaliczylam…po czym pojechalam do mojej muter do pracy….ajt…a pozniej na ostry dyzur do szpitala brodnowskiego…nienawidze tego miejsca !!!!!!!!!!szpitale sa o0kropne, przygnebiajace, byla matka z malenkim dzidziusiem… strasznie chorym a ona tak bardzo plakala, bo male dziecko nie powie co mu jest…mam podly humor…
w ogole nie najlepiej sie dzis czuje i nie chce byc w nocy sama… ale coz… nie zawsze mamy to co chcemy…swiat nie bajka…

opowiesci roznej tresci…

…sytuacja pomalu opanowana, to znaczy nie… bo mam na razie tylko jedno zaliczenie, z dykcji, a z tym problemu nigdy nie mialam… wiec z czego sie tu cieszyc… dzisiaj literatura i wiedza o teatrze i kulturze…wczorajsza proba alby sie udala druga w semetrze i od razu pokaz… smieszne… z proza wrzucono mnie na pokazy na elektoralnej… i uslyszlam wiele milych rzeczy, nie spodziawalam sie, ze z ust prof. B uslysze, ze mam sceniczna twarz, dobrze sie mnie oglada, dobry glos, i duze mozliwosci, ze takich ludzi chce sie w szkolach tearalnych bo to dla nich bedzie przychodzil widz do teatru. Bylam w szoku, niby nic, a w jej ustach brzmialo to jak najwiekszego rodzaju pochwala… pewnie moj ukochaniec powie, ze przesadzam, ale dla mnie znaczylo to wiele…jednak jestem osoba, ktora mobilizuja pozytywne komentarze a nie ciagle udupianie…mam historie literatury wiec spoznie sie na taniec… a dzisiaj w nocy czeka mnie randka z niemieckim, metoda prosta, nie spac, wykuc, zdac i zapomniec…po poludniu muesze oddac prace z propedeutyki prasy i bedzie bardzo dobrze….jeszcze tylko w czwartek proba dramy… i wsio okee….
wiersz, i piosenka…..bleh
trzymajcie kciuki :)

ajjjt…clubbin…heh…

…oczywiscie mialam misterny plan dotyczacy tego weekendu, oczywiscie jestem genialnym ekspertem planowania…szkoda tylko, ze z realizacja mam pewne klopoty…nie moge sie zmobilizowac, a sesja tuz, tuz…ale from da bigining…jesterdej wieczorem ja, peev i ysabell wyladowalismy na imprezie w undergroundzie… milo, ysa sie chyba dobrze bawila, spotkalam troche znajomych…i…kluby mnie fascynuja, uwielbiam obserwowac ludzi, podgladac ich, analizowac zachowania…na parkiecie, przy barze, mowa ciala, oczy mowia, kto jaka jest osoba, czy ma kompleksy, czy nie…kiedys rozpisze sie na ten temat, na razie tyle… a dzisiaj obudzil nas straszny lomot… gra wielka orkiestra, gra pod oknami mojego domu, gra do poznej nocy….
jestem u rodzicow, tu jest cicho, spokojnie i cieplo, tu powstaja nowe postanowienia na ten miesiac, ale nie tu beda one zreazlizowane…
cos mi sie wydaje, ze w tym tygodniu moim najlepszym przyjacielem bedzie redbull…boje sie sesji, zle, boje sie swojego lenistwa i braku samozaparcia, boje sie siebie w takim razie… moze jestem niebezpieczna…..ambicje bez wiedzy sa jak lodz na stalym ladzie….ja na razie jestem na mieliznie, ciekawe czy na niej zostane, zakopie sie bardziej, czy poplyne… a moze potrzebuje pomocy…

slaba plec…

….a jednak najsilniejsza…ludzie panie, to jeden z tych dni w miesiacu…boli, boli, boli i jeszcze raz boli…ale mimo to normalnie wstalam, poszlam do pracy i sie ucze… kobiety to jednak sa silne…odporne na bol…nie to co niektorzy faceci…
u mnie wszystko pomalu sie kreci…szkola, szkola, praca i nauka, byleby do przodu…jutro przyjezdza ysa do wawki, wiec weekend zapowiada sie hardcorowo…
pozdrowienia moi drodzy i buuuziaki