fajnal kauntdaun….

…to bedzie moja ostatnia noteczka w tym roku, jestem w Krynicy Gorskiej i korzystam z kompow w tutekszym osrodku…a teraz czas na wielkie podsumowianie 2002 roku…
…rok ten zaczelam w stanach zjednoczonych, nie bylo to jakies wielkie i fascynujace party, tylko krotka chwila rozmyslen, po obejrzeniu tajm skłer trzy godziny przed planowanym przyjsciem nowego roku…poczatek roku, to koszykowka, treningi, treningi i treningi…tu zlamany nosek, rozwalone plecki czysta rozkosz…prezentacje senior project i zaliczenia semestrow…potem wiosna, spring brake, sezon tenisa, moje wieeeeeeeeelkie osiagniecia ;P taaaka jestem skromna, 4 w stanie 12 w miedzystanowych…ostre imprezowanie po wszystkim…ukonczenie szkoly…rok wczesniej..ajjjjt….i wielka tygodniowa impreza… blizsze zaznajomienie sie z pewnym panem….i wyjazd do NY, do mojej ukochanej myshy
2 tygodnie w miescie marzen, w stolicy swiata….powrto do domu po calym roku nieobecnosci… zupelnie inny swiat, inna perspektywa…UKOCHANA RODZINA I PRZYJACIELE…oboz teatralny…odnalezienie sie…niesamowita przyjazn…najdrozsi…Czapolot, Adas, Kamil, Dobro, Maciek…poznanie bardzo ciekawego osobnika, ktory po wszystkim zostal na zawsze….powrot, wyjazd do juraty, imprezy z najdrozszymi przyjaciolkami:
ysa
i ola ajjjjjjjt !!!!….w miedzyczasie party, party w wawa z kochanymi z klasy, zo, mysh, isia….jest co wspominac, stare miasto…wisla…potem poddebie i znowu teatralne klimaty, gdzies na odludziu nad rzeka narwia….film…dramat…genialnie…wszyscy najblizsi..szalony pomysl mieszkania z czaplotem….powrot do wawa…desperacka proba odnalezienia lokum….zakonczona sukcesem….korczak, rekonstrukcja starych, dobrych i niezapomnianych przyjazni, praca przy festiwalu i ognisku…Marta i Wojtek, starzy sprawdzeni przyjaciele, znamy sie od dawien dawna…ludzie na ktorych zawsze mozna polegac….Dorota i Lukasz….Adas ni jego narzeczona…nasze lyse i drogie kozy…i wszzyscy ci, ktorych wymienilam wczesniej…egzamin do szkoly aktorskiej…rozpoczecie roku akademickiego… nowi znajomi…Anecia…i ludzie ze szkolki…w miedzyczasie komplikacje uczuciowe…wszystko opanowane, koniec remontu mieszkanka, normalne i spokojne zycie 100denckie…zreszta… wszystko mozna poczytac w archiwum…

Kochani, niech ten rok bedzie dla was dobry, wy badzcie dobrzy dla siebie na wzajem, bo i tak jest tyle zla na swiecie, dziekuje moim bliskim… Rodzinie, Najdrozszemu i Przyjaciolom, za to, ze sa…buuuuziaki wielkie, KOCHAM

A.M.J D

mrozno…

…temperatury sa minusowe.stop.jechalismy dlugo.stop.seba wjechal pod samochod na nartach.stop.zyje.stop.basen.stop.sauna.stop.goraco.stop.ladna pogoda.stop.idziemy spac.stop.zaraz.stop.
poloneza czas zaczac.stop.

Swieta, Swieta i …

…po Swietach….
Kochani Wszystkiego Naj z okazji Swiat i Szczesliwego Nowego Roku….

u mnie ales klar…oprocz tego, ze moj ukochaniec powiedzial, ze mam wory pod oczami, jestem blada, ale jak naloze puder to bedzie okee….tia…
a w wigilie bylo niesamowicie milo…

kochani wyjezdzam w gory…
bede po 6.1.03….

do zobaczonka ;*

big szortkat

Ok, heh… chcialam dodac notke, ale wszystko tak wolno chodzilo, ze ni huhu…nie wiem, dlaczego…ale moj transfer nie byl za szybki…taaaa….dzisiejszy dzien byl pelen wrazen i niespodzianek…wigilia ogniska teatralnego u machulskich…te dzieciaki na prawde sa fajne…kreatywne i inwencyjne… nie moge sie doczekac nowego roku i zajec z nimi…a wlasnie…po wkroczeniu w doroslosc…dostalam swoja pierwsza wyplate…ponad 200 zlociszy…NIESAMOWITE….jestem z siebie takak dumna…..moje kochanie zreszta tez dostalo pieniazki, za prace przy festiwalu…nastepnie pakupki na swieta z moimi rodzicami….i juz mam prezenty upatrzone, teraz je musze zakupic…a wlasnie….maj hani spi w pokoju obok… a ja sie nudze…co prawda droga anno ludzie inteligentni sie nie nudza…ale….zawsze jest jakis ale… nooo to jeszcze cos zjem… bo nic dzisiaj nie jadlam oporcz 4 galek kosmicznie pysznych lodow…i pomykam spac do mojego ukochanca…w koncu jestem dorosla….nie?

to jest wlasnie notka, ktora splodzilam wczoraj wieczorem…a dzisiaj prawie caly dzien spedzilam w lozu i na prawde odpoczelam…potem pakupki w empiku…i kupilismy wszystko dla calej rodziny…wieczorem ikea z moja siostra i szwagrem i decathlon…zakuop sprzetu narciarskiego….rano jutro do pracy…bo jest wigilia firmowa itp….okeee…kochani slodkich snuff….buuuuziaki…..p.s |KCNZ!

szoping end faking…

….AAAAAAAaaaaaaaaaaaaa!!!!!…..jaki najtmer…wszedzie pelno starszych osob, ktore sie niemilosiernie pchaja, ktore sa niemile, i ktore patrza na ciebie z potgarda bo masz 18 lat i idziesz ze swoim chlopakiem za reke… ale from de bigining…czwartek, ja mam malo zajec…mlody zmanierowany tez, wiec zalatwiamy sprawy na miescie… podjechalismy do soniacza na jana pawla..i musze oddac moja kamre do serwisu…nastepnie hala mirowska…oooooo! co to byl za blad…tabuny starszych pan i panow…ale kupilismy stroj na narty, lampki na choine i jemiole….podem gud morning u Ma jednej i u Ma drugiej….diner….biblioteka…opanowywanie sytuacji w domu i….rozpracowywanie nowego laptopa…w miedzyczasie film akcji czerwony pajak i…wieczorkiem jeszcze hrabal i listy do kwiecienki….a w nocy tak mocno ugryzlam sie w jezyk, ze az sie obudzilam…. dziwne…. :P

18 lat minelo…

…jak jeden dzien… co jest niesamowite, bo wczoraj skonczylam 18 lat… bylo tak bardzo milo…chociaz przerazajaco…balam sie tego, ale wszystkie watpliwosci rozwialy sie 17.12 kiedy to poprostu nic sie nie zmienilo…dostalam kwiatki, prezenty i rozne rozniste rzeczy…miedzy innymi to na czym teraz pisze notke…ale od poczzatku…wpadla do mnie Mama z samego rana…potem zyczenia w obydwu szkolach…sweet…wieczorem rodzinna impreza…na ktorej bylo przesympatycznie…tak myslalam sobie, ze zrobie wielkie podsumowanie, ale w tej chwili napisze tak:
skonczylam 18 lat jako w pelni szczesliwa osoba…wszystkie cele, ktore chcialam osiagnac do tej chwili osiagnelam… mam wspaniala Rodzine, Przyjaciol, Osobe, ktora kocham…mam wszystko… czas na dalsze cele…zobaczmy co przyniesie los…

no wlasnie….nieszczescia dwoja sie i troja…

…dzwonilam do stanow…rozmawialam z mumma and pappa….a potem zadzwonilam do valerie:
anna…..smth terible happend….wlasnie…nasz przyjaciel z liceum waylon palil liscie, kotr w stanach posypuje sie takim piaskiem…jego mlodszy brat niechcacy dolal gasoline….byla olbrzymia eksplozja….waylon zajal sie ogniem…jego tata zaczal go ratowac…obaj trafili do szpitala…maja 90% poparzen skory….to wsystko zdarzylo sie w thanks giving day…wczoraj tata waylona zmarl….pogrzeb w sobote…waylon nadal jest w spiaczce…
kiedy valerie mi to powiedziala nie chcialam uwierzyc…waylon, jeden z lepszych football players, varsity starter…czlowiek, z ktorym wiele sie przezylo podczas senior year…no way val, that’s not funny stop kiddn….ale to nie byl zart…cale miasto jest zalamane…
modlmy sie, zeby waylon przezyl…i ehh…”spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza”…

ofkors…

…czwartek mielismy precyzyjnie zaplanowany… a co z tego wyszlo??? niewiele…mielismy wstac rano i pojsc na zakupy….ruszylismy sie z domu okolo 14….mielismy pojechac po buty narciarskie…..pojechalismy ale 5 godzin pozniej… mielismy pojsc do kina i wsystko zrobic w okreslonym czasie i miejscu….nic z tego nie wyszlo….ale za to jedna rzecz z zaplanowanego dnia mi sie udala…niektorzy zapomnieli o roznych sytuacjach….a teraz jestem w pracy i pracuje ;P…wiec o! tak to jest…swiat nie bajka

ajm in kontrol…

…pomalu opanowywuje sytuacje, co sprawia, ze moje samopoczucie staje sie lepsze… oh babe… jest juz sroda… swieta coraz blizej, co oznacza, ze sesja tez jest nieublagalna…ale od poczatku… w niedziele bylam na premierze oslawionej sztuki i ja nagralam, wiec jak ktos chce to obejzec to zapraszam…poniedzialek, jak poniedzialek… dobry, mily i sympatyczny :)…wtorek…ciezki…ale zalatwilam sprawe zwiazana z proza.. mam juz okreslona role, teraz trzeba pracy…po probach u janka, ktory dostal wkurz(w)ienia na probie moich kolezanek czekal mnie uroczy wieczor wypelniony nauka do kolosa…ale sytuacja opanowana…wszystko sie wyjasnilo, do krynicy na swieta jedziemy na pewno !!!!! no, i mamy srode…zaraz jade na kolo z anglika… hehe…a jestem po niemieckim :)
potem taniec i swiadomosc ciala, wotik i umuzykalnienie…no i proba…jutro rano tylko niemiecki i caly dzien z takim przemilym, ukochanym panem…o!
pozdrawiam :*

sen…

…przerwano mi okolo 14.. w dosc bolesny i brutalny sposob… aua… pozbieralam swoje kawalki rozrzucone po pokoju i z trudem wyszykowalam sie, aby pojechac do mojej siostry… nie jest to latwe o nie!, szczegolnie, gdy sie jest chorym, (ja jestem), u mojej szwester na warszawskiej pradze polnoc zobaczylam bajke o kopciuszkui o kopciuszku 2… historie te trzymaja w napieciu… wieczorem pojechalismy (ja, moja siostra i szwagier) na prapremiere sztuki pt: „Gry Adama”, w ktorej gral taki wybitnie utalentowany aktor…przedstawienie mi sie bardzo podobalo, szczegolnie gra aktorska moich znajomych ze szkoly teatralnej…postaci byly zarysowane, emocje prawdziwe, grali na siebie, reagowali, wiadomo bylo o co chodzi, od skali 1-6 oceniam na 5….ale dramatyczna strona tego arcydziela to slaby tekst i na prawde nieudolna rezyseria…szkoda, ze ci sami ludzie nie wystawili czegos z klasyki, albo napisanego przez czlowieka, ktory ma pojecie o dramacie…pozatym milo bylo ogladac na scenie osobe, ktora tak dobrze sie zna, i na ktorej czlowiekowi bardzo zalezy, jednak ciezko ogladalo mi sie sceny, gdzie ta osoba przytula sie do swojej scenicznej partnerki, chyba nie bylam na nie przygotowana…wiem, ze to tylko sztuka, ze to jest niekonstruktywne, a jednak…bolesne…zreszta nie wiem jak to wytlumaczyc, bo to trzeba przezyc…ok… koniec tych moich przemyslen… mlody, zdolny bawi sie teraz na imprezie a ja chora siedze w domu… ehhhh co za zycie…
pozdrawiam mroznym wieczorem…