sezon…

…zaczal sie na dobre, proby, proby, proby, ha, wiec, gram niestety u machulskiego i niestety w tej samej sztuce co kilka lat temu… niestety musze spiewac na umuzykalnieniu, a jest to piekielnie trudne, kiedy do konca siebie i innych nie slysze… na szczescie gram w odwecie u wojtka, co napawa mnie nieslychana radoscia, bo pracowac bede z ludzmi, ktorych znam i lubie… wczorajszy dzien byl dziwny, ciezki i dziwny… o tak, szkola, angielski i gloopie cwiczenia na ktorych cholernie sie nudze… potem historia panstwa i prawa, umuzykalnienie wotik i taniec… ale na tym nie koniec moi mili panstwo, bo potem mialam probe wczesnije wspomnianego odwetu, ktora skonczyla sie po 22…. wrocilismy z czpskim do domu, a tam… co za niespodzianka…. pusta lodowka… no to aliwederczi do kfc…ochydny kurczak i jakies cos przypominajace frytki…w ogole mielismy isc na impreze, ale oczywiscie ktos tam nie mogl… i nawet nie zadzwonil zeby o tym powiedziec… tylko laskawie wyslal smsa… albo ktos inny byl zmeczony… wiec wiczor spedzony w domq… dzisiaj nie mialam zajec, wiec obudzilam sie troche przed poludniem, nadal jestem oslabiona lekarstwami… sniadanko i odwiedziny marty i wojtka… czaplot jedzie do domu, ja zostaje w wawie… hmm… takie sprawozdanko mi wyszlo, ale coz… radosnie skaczac po ulicy…przemieszczam sie dalej… zadumowych swiat moi mili… i happy halloween….

nic nie słysze…

..ale to nie dlatego, że nie chce…najzwyczajniej nie moge… najpierw zwykłe przeziębienie, potem szczepienie na grype, znowu zaziębienie… skończylo sie na zapaleniu uszu i zatok… ale to nic… teraz mam jakieś zapalenie nerwu w uchu… wspaniale, niedługo stanę się kaleką…boszzz…. tak mnie to irytuje !!!…. ale pozatym ogolnie jest w porządku, przez nasz dom publiczny w ten weekend przewinęło sie sporo osob….nasza lodówka została pusta… no halo !!!… nie szkodzi…. na uczelniach spoko…oporcz tego, ze szybko sie mecze i mam zawroty głowy, pozatym slysze piate przez dziesiate… reszta układa sie genialnie…tak… tylko szkoda, ze jest tak malo czasu i ten czas plynie tak szybko…teraz mam wlasnie przerwe miedzy jedna szkola a druga… zaraz biegne na podstawowe problemy aktorskie… a potem do domku !!!! jutro natomiast mam mordercza srode.. srode zabojce… AAAAAAAaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!…..wieczorem imprezka i tydzien do poniedzialku wolny… kocham studenckie zycie… chociaz glucha…to szczesliwa :)

dobrze i miło…

czas płynie niesamowicie szybko, ledwo co wróciłam z usa.. a tu październik i kasztany… i liście spadające z drzew..i ehh…moja edukacja..studia są genialne, szczególnie historia mediów i propedeutyka telewizji…praca… jakoś do przodu, jutro jest uroczyste rozpoczęcie ogniska…w ogole jakos tak jest dobrze i miło i w ogóle tak idealnie… wszystko się układa…mega szczęście…co prawda przez ostatni tydzien bylam chora.. ale juz zdrowieje…wprowadze sie wreszcie do tego mieszkanka i zaczne rewelacyjne zycie… jakas ta moja notka bez zycia.. ale coz…myslali jestem przy kims innym…
pozdrawiam was kociaki moje…a wiecie… dzwonilam do stanuff… valerie i dan moze przyjada w marcu… pozatym brakuje mi koszykowki… podrapanych ramion, zlamanego nosa i 20 kilo wiecej….
tym optymistycznym akcentem, slodkich snuff….

jesienne studiowanie….

…w koncu wypadaloby cos napisac…kociaki moje drogie… jestem studentka obydwu uczelni…mam legitymacje… i jestem taka powazna i o!… kombinajca dziennikarstwo i aktorski na prawde sie sprawdza…tylko dlaczego jest tak zimno… na dodatek przeziebilam sie i wszyscy ode mnie uciekaja, tylko moje bejbe jest blisko… bardzo blisko…jutro jeszcze wolne, a potem 3 dni maxymalnie ciezkiej pracy… od poniedzialku jush bede mieszkac w centrum z czapolocikiem mym kochanym… nasze mieszkanko jest wyremontowane i ladniutkie i kolorowe…
ehhh totalnie jestem happy, jak ashanti w tym singielku…i tego wszystkiego wam moje kociaki zycze…i pozdrawiam

where are you…?

egzaminy do ogniska u machulskich odbyly sie pomyslnie, przyjelismy 90 osob… beda cztery grupy, teraz musze zrobic konspekt zajec i zaczynamy…. przeprowadzka i remont trwa i trwa… zaczynam miec watpliwosci, czy to sie kiedykolwiek skonczy. jestem studentka zaczal mi sie rok akademicki……nie ma to jak dwa kierunki…w piatek pisalam test z angielskiego… taaaaaa poprawialam w nim raczej bledy… no ale coz….potem czapollot, znajomy i przemily wieczor….. w sobote przeprowadzka o zgrozo….noszenie, tachanie, przepychanie, zakopywanie, wawa-wesola-poddebie-wesola-wawa…. aj, aj…. a dzisiaj katarek i bol glowki, a poniedzialek taki ciezki od 9:30-20:15 zajecia…. super…

ta milosc…

…. niewyznana, zawstydzona soba, taka ma pozostac, niesmiala jak dziewczyna przed pierwszym wystepkiem, nie odwaze sie nawet dotknac twego czola, chociaz marze o pocalunku twoich niemych warg, ile razy tak stalam, wczoraj przed stuleciem, przed potopem, tak dawno, ze przed tem tylko mrok, ile razy mowilam nie mowiac do Ciebie, pokochaj, pokochaj mnie, zapadaly sie miasta, wybuchaly gwiazdy, rzeki obejmowaly ziemie ramionami wod, ja patrzylam Ci w oczy, zalosna kasandra, wiedzac o wszystkim wiedzac, tysiace lat w przod, ta milosc niewyznana taka ma pozostac, bo tylko wtedy bedzie prawdziwie lsnic, Twoje oczy komety, nie mniej juz swiecace, przywolam, przywolam smutny glod, obejdzie sie bez dotkniec, bez slepiej czulosci, ktora powleka palce aksamitem lak, obejdzie sie bez upojen, cial dzikiej gonitwy,i bede tak stala o krok, o swiat od Ciebie, z tym wyznaniem, wstrzymanym w kacikach ust, to nie prawda ze placze….