Taaaa…

….dzisiaj znowu nie poszlam do szkoly… telefon od trenera… „gdzie jestes, w piatek gra sezonu, zbierz sie w sobie i za 15 minut cie widze na treningu” krzyczal na mnie… zglupialam… cos tam wymamrotalam i Vicky przejela sluchawke „Ana nigdzie nie pojdzie… jesli to ci sie nie podoba, to trudno… ona zostaje w domu”
zglupiala… Ride on Vicky….w kazdym razie czuje sie znacznie lepiej… caly dzien nic nie robie tylko ogladam Mtv…

heh…. a co do tego kochania… to ja was tesh :)

ha! jak to dobrze troche odpoczac, od razu czlowiekowi wracaja sily…

a wlasnie…

Chora…

….jestem przeziebiona… mam spuchniete wewnetrzne scianki nosa… i nie moge grac w kosza…
ha to jest cos…
jestem dzisiaj… tz czuje sie jakas niekochana, nie chciana i w ogole nie do zycia…

buuu

Czarny kot…

Dzisiaj wracaj z gry (wygrana 54-33) po tak zwany cruzie z michalem… zauwazylam, ze codziennie co najmniej kilka razy droge przebiegaja mi dwa czarne koty….hmmmmmmmmm…

czy to przynosi mi w takim razie pecha???

czas mija :)))))

wiec…. mam te swoje independed study… i prawde pwoedziawszy nic nie robie… troche sie hang outuje i to wszystko….. dyro znowu spojzal na mnie krzywo… bo mam za krotka spodniczke… ale nic nie powiedzial….niedlugo imprezka i koniec sezonu kosza!!!! nie moge sie doczekac, kiedy zacznie sie tenis :))))
czas plynie tak powoli!!!!!

heh… dzisiaj na ekonomii pan profesor kazal mi opowiadac jak to bylo w komunizmie… jak ja niby cos o tym wiem…. i cos z tego pamietam….

a wracajac do profesorow… znam takiego jednego, kotremu trzeba obic to i owo, jacys chetni?

i tym optymistycznym akcentem buuuuuuuuziak

Jestem nieprzytomna…

….wczoraj doszlam do wniosku, ze wykonam telefon do myshy(respect ryju)….sobie pogadlysmy, napisalysmy ode do wedkarza (najzajebistrzej mordowni na swiecie-ul.Marszalkowska, przy pl. Konstytucji) i mlotek przekonal mnie zebym instalnela sobie jave. I po pol roku tortur udalo sie, mam jave, i bylam na chatcie na onecie-filozofia…. do filozofow to im wszystkim baaardzo daleko, ale nie szkodzi….bylo milo… problem w tym, ze poszlam spac, mega pozno… przynajmniej jak na mnie…i oczy mi sie same zamykaja…. ehhhhh spac spac spac….

a tu od rana atakujaz mnie braniem miary na suknie, na may day….
aaaaa pozatym to nic sie nie wydarzylo…..jeszcze….

wyglada na to, ze new york, new york….. i to sooon… a potem come back z mysha i amen :)

Bejbisiting

wrocilam z treningu….i musze sie zajac moim host sistersami… ciezko, ale dalam im slodycze wiec jest looz…. mistrz ze mnie….
ale mimo wszystko jestem zla…
first of all dlatego, bo gdy zaczelam krwawic na treningu trener powiedzial: „nie udawaj” wiec sie zajezylam i pokazalam mu zakrwawiona histeczke, wtedy powiedzial „eeeee tam takie cos” no to ja mu na to, ze jak mi nie wierzy, to niech sie wypcha i gra sobie jutro sam…to zaczol mnie porzepraszac….
eeeeeee tam kij mu w oko….

secend of all: to dlatego, ze zadzwonil moj adviser, i powiedzial, ze musze zalatwic multum formalnosci, by zajechac do ny, co oznacza znou phone do myshy(respect) nom okarze sie czy mi sie uda pojechac, jej muti musi wziac responsibility for me :)
hehehehehhe

nom to tyle….

heh

a wlasnie… podajcie liczbe od 1 do 100, zobaczymy kto jest masta :)

***Zle zachowanie***

Na obozie w zuchow dwoch, wstapil w nocy jakby nowy prosty duch, wstali wiec ze swych dwoch loch i do dziewuch znow pod puch wraz buch.
Wsrod dziewoch byl rwetes, ruch, ach tak bo nie przyszedl zuch tu lapac much, a ze druch nie robi fuch to smiechu bylo, ze az bola brzoch….

droga mamo jakos leci, dzis na obiad byl kotlecik, sa tu fajne dzieci, jesli zle ci to sie nie martw pa…

zuch nie lubi dzzow i pluch, ach tak bo mu moknie kazdy ciuch, a jak niesie gminny sluch, by nie zmarznac zuch poporawia chuch….

droga mamo jakos leci, dzis ognisko bede niecic, zginol mi berecik a kajecik w bloto wpadl… jest tu bomba mam o droga, sa cwiczebnia kata joga, sa tuuuuuuuuu plyty foga i strach i fach i bach :)

to pragment piosenki ze zlego zachowania, mega musical… :)

polecam

La la la la la

W poniedzialek, w poniedzialek ja nie moge bo…. urzadzam pranie… a we wtorek, a we wtorek ty nie mozesz bo, masz w domu pranie, ale za to niedziela, ale za to niedziela, niedziela bedzie dla naaaaaaaaaaaas.

taaaaak, odwala mi, ale poprostu mam potrzebe sluchaniapolskich slow… to sciagam z netu wszystko co sie da :)

mam dzisiaj taki mega humor i wszystko jest mistrz
pozdrowienia :)

matrix

…po powrocie z kosciola ( tak, tak w kazda niedziele rano) zaczelam robic moj homework z ekonomii….. ehhh w koncu doszlam do wniosku, ze chrzanie podatki i polozylam sie na chwile… bylo tak zajebiscie, slonce swiecilo… blekitne niebo… nagle matrix… poczulam sie jak w domu… w maju… w pokoju u moich rodzicow… nawet slyszalam glos mojej Mamy dochodzacy z kuchni…otworzylam oczy… i nici… zobaczylam ten sam pokoj, w ktorym jestem od pol roku….teraz siedze samotna i rozczarowana…znowu jak bohater werterowski, albo byroniczny…ja bym tak chciala byc w domu, chociaz przez chwile, zobaczyc moich Rodzicow, Rodzine, przytulic sie, porozmawiac, wyjsc ze znajomymi…
to jest chyba tesknota…

wiec tak.

tesknie….

chce z powrotem…