Come back…

…jestem w domu, wrocilismy od dziadkow….. droga byla straszna, nienawidze prowadzic po osniezonej drodze….. ble….

hmmmm….

krotki answer na komentsy:

weic, skad biore kase na zakupoy, jak kazdy sie zrzuci, to powstaje calkiem niezla sumka,
nie ja dziadka wzielam, tylko dziadek wziol mnie, zreszta nie opanowalby sytuacji sam.

a gdzie mieszkam…hmmmmm…sikoooo
wiec mieszkam w centrum warszawy… ale 2-3 miesiace w roku spedzam na wybrzezu, a raczej na polwyspie w juracie :)
a zdjecia sa w obiegu publicznym, jak widac „warszawka” o nich jush mowi…..

p.s agnieszka a ty to nie znasz instytucja zwanej e-mailem… widzisz co sie dzieje po tym jak piszesz w komentarzach…..

Sobota…

…w skrocie, to, walka, z niedzialajacym komputerem, walka z banda 7-latkow, i kilkaoma 3 -latkami.
Proba opanowania sytuacji, z napalonym 19 letnim studentem collegu, ktory jest bratankiem Vickey,
przejazdzka konna, po cudownej okolicy….troche jak nasze Zakopane, gory, lasy, bardzo wysokie drzewa, no i ja jezdzaca konno, Ysabell nie smiej sie z tego za bardzo…
Zreszta wygladalam przesmiesznie, polar, kapelusz kowbojski, jeansy,

„wild wild west”

Vanilla Sky

Taki nosi tytul obraz Monet’a i film, ktory wczoraj obejrzalam, film byl w stylu Matrixa, i mnie przerazil, byl tak zagmatwany, ze po powrocie do domu, wszyscy nie wiedzieli co o tym myslec….

heh, pozatym okazalo sie, ze penelope cruze ma gorszy akcent niz ja :P

Queen…

Jestem krolowa robienia zakupow w hipermarkecie, ja i moj (host) Dziadek ruszylismy do pobliskiego miasta (bochyba nie napisalam ze teraz jestem na oregonskiej farmie) zrobic zakupy…dla 60 osob…
opanowalam sytuacje, czyli kupienie po kilkanascie kilo wszystkiego, prowadzenie samochodu we mgle na nieznanym terenie i opieke nad 75-latkiem..

heh… moze napisze, ze jestem boginia, to lepiej brzmi…

Przegrana…

…jestem wygrana, zagrana, przegrana, nadgrana i rozgrana….
przez ostatnie dwa dni gralam w wiecej gier, niz chyba przez cale moje zycie….
Rodzina tej mojej host mamy jest wild and crazy…

Gry karciane, planszowe, komputerowe, resling, nintendo, play station 2, twister, nooooooooooo pogrlalam sobie…

A dzisiaj wieczorem uderzamy do kina i na jaks impreze, dzieci ida spac, starski zostaja w domu, a mlodziez idzie sie bawic…uuuuuuu

Obejrze Vanilla sky, i Wladce pierscieni heh :P

Zreszta chyba sie troszke przeziebilam (Agnieszka nie panikuj ) bo wczoraj w nocy poszlismy na spacer i jakos tako chlodnawo bylo….

Nom ale goracy prysznic, herbatka, jakies ziolka i czuje sie spoko :))))

Tak czytam te wasze komentsy i…

hmm…… ja tu nie chce zostac, moze to glupie, ale tesknie za ta cholerna marszalkowska, za dobrymi, ochydnymi starymy pubami w warszawie, za klimatem dekadenckim… za tak zwanymi libacjami z PAX’em…. noooooo a w szczegolnosci za Rodzina i moimi Przyjaciolmi…..

Jestem w Oregonie, nidaleko Portland, to jest przy Columbia river, i jestem sama z host rodzina….. – to taka odpowiedz, bo ktos mnie kiedys tam o to pytal… a jak byscie chcili wiedziec cos wiecej, to smialo pytajcie….
ja tam zadnych tajemnic nie mam….

nom, spadam do tego kina….
buuziaki

dzialo sie, dzialo…..

.. a raczej dzieje sie, dzieje…
jestem wlasnie niedaleko Portland, u Rodzicow, Vickey mojej host muti…
jej bliska rodzina liczy mniej wiecej 60 osob, i prawie wszyscy sa tutaj wiec, jest wesolo.
Sa ogromne przeceny w sklepach, wiec jadac tutaj wpadlysmy z muti do domu handlowego… wynik jest tego taki, ze mamy bagaznik ciezaroweczki pelen….
Zreszta jechalo mi sie strasznie, przezylam tak zwany szok, bo pierwszy raz w zyciu prowadzilam tak duzy samochod, w tak cholernym korku….

Nioo u mnie jest teraz 12 stopni… jestem w mniej pustynnej i gorzastej czesci oregonu…
..a moja rodzina jest w gorach, w krynicy….

ehhh….

Czas plynie coraz to szybciej i jush odliczam godziny i minuty do powrotu do Polski …….

Juz prawie 2002, potem tylko 5 miesiecy i jestem z powrotem….

Tia… przede mna zakonczenie sezonu kosza, potem tenis, zakonczenie skoly, ny i home sweet home, pozatym glupi mlotek ( ja ) sprawdzil bilety i wraca jakos 23 albo 24, wszyscy mile widziani na lotnisku warszawa-okecie :)

Ciemno….

Wieczor, pierwsza gwiazdka juz na niebie….w niewielkim domu, w niewielkiej miejscowosci, w jednym ze stanow zjednoczonych, w kuchni stoi niewysoka i nieniska opalona brunetka….Na dworze jest 20 stopni… w pokoju unosi sie mile chlodne powietrze majd in klimatyzacja….
Lzy ciekna jej po policzkach… patrzy w niebo…slucha swiatecznej muzyki….
patrzy na choinke, mysli o sniegu i o domu, o rodzicach, coraz bardziej placze….

nooooo wlasnie, nie nawidze kroic cebuli, moje oczy sa chyba mega wrazliwe, bo zawsze strasznie lzawia….

Robilam dzisiaj salatke warzywna, tak zeby jakos zaakcentowac obecnosc Polki w tym domu….

Wigilia byla, tak bardzo nie wigilijna, ze chyba bardziej byc nie moze….

Mieso, krewetki, nooo i ta moja stara dobra salatka……

Prezenty otwieramy jutro…

ehhh…

jestem po drugiej lampce wina, i jakos zabraklo mi weny….

oki mery krysmas :)

buuuziaki

Jest…

…troche po poludniu, o 9 rano zadzwonili do mnie Rodzice….skladali sobie zyczenia, dzielili sie oplatkiem, z moja szwester, szwagrem k-laska i jego rodzina….
W te swieta czuje sie troche nie obecna…nawet bardzo nie obecna….
dzieki wszystkim za kartki, i za slowa otuchy… ale jakos tak majac 20 stopni na zewnatrz nie mam poczucia tego klimatu swiatecznego… nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi….
jest jakas pustka…

nom ale i tak kochaniutenieczcy wesolych swiat i ogromny buuuuuuuuuuziak dla wszyskich, (mozliwosc wyboru w co
a)policzek
b)nosek
c)czolko)

:)

Swieta…

Oki kochani wesolych swiat, szczesliwego, duzo zdrowia, szczesci i spelnienia marzen….udanych blogow i ciekawych znajomosci w cyberprzestrzeni…

postanowienia swiateczne:
nie miec dzieci przez najblizsze 15 lat
wrocic w jednym kawalku do Polski

buuuziaki

smierc….

umarl obywatel g.c, wielka strata dla swiata muzycznego..
przeraza mnei to, ze kiedy umieral, ja bawilam sie dobrze, pijac martini i spedzajac swietnie czas z michalem na przyjeciu swiatecznym u nas w domu, smierc ludzi zaczyna mnie przerazac, bo boje sie, ze nastepny bedzie ktos kogo kocham, a nie chce, aby sie to znowu stalo,
zaliczylam za duzo pogrzebow, jak na moje nastoletnie zycie, za duzo przeszlam, nie chce powtorek….

niech spoczywa w spokoju…

R.I.P, jak powiedzial mike…