Znikne…

… na kilka dni, w sumie to poltora dnia, bo uderzam w trase, pierwsza gra dzisiaj. Moj samochod obladowany jest jakimis rzeczami, do szkoly wpadlam w ostatniej chwili. Jestem zmeczona, nie mam sily biegac rano, chodzic do szkoly, miec treningi, i jeszcze normalnei egzystowac….
Z czegos musze zrezygnowac… tylko z czego…

Dzien czwarty…

Tak wlasnie sobie siedze na matmie i sie potwornie nudze, nic specjalnie nie robie. Z testu dostalam B, pomylilam sie w jednym przykladzie, i panienka obciela mi 10%.
Pogoda jest przedziwna, wczoraj pruszylo jak cholera, a dzisiaj bum, piekne slonce, a przeciez noc byla strasznie zimna, nie rozumiem tego.
Jutro zwlaniaja nas ze szkoly o 12 i ruszamy w Ameryke, czeka nas jakies cztery godziny drogi. Gramy cztery gry Varsity Girls, Boys i JuniorVarsity Girls, Boys. Potem jedziemy kolejne 3 godziny do jakiejs miejscowosci, aby spedzic noc w ich sali gimnastycznej. Nie sadze jednak abysmy spali, bo wszyscy (chlopcy, dziewczyny) spia w jednej sali.

Dzien mija mi tak jakos bezplciowo. Na lunchy jezdzilysmy z dziewczynami po rozlewisku rzeki, muzyka na full, efekt tego taki ze albo pomodle sie o deszcz, albo bede musiala umyc ciezarowke, zanim moj host father wroci do domu.

Nooo i teraz czas na dziennikarstwo, co oznacza prace nad gazeta, ehhh linking park na uszach i do dziela :)
za godzine trening

Smierci ciag dalszy…

Wiec ok, ok nie mialam zamiaru okreslic facetuff jako pustych, pusci nie sa.
A co do smierci, to gwarantuje ze na pewno sie nie zabije, nie ma takiej potrzeby. Wszystko jest prawie idealnie.
a smierc, hmmmm przeraza mnie…

Smierc…

Samotnosc, to pierwszy stopien do samobojstwa…..
Nooooooo wlasnie, czy tak jest faktycznie, czy bycie samemu moze popchnac nas do takiego kroku? A moze mozna byc samemu wsrod ludzi, czuc sie przytloczonym, nie chcianym, oszukiwanym. Nawet nie wiem dlaczego o tym mysle, ale czasami wydaje mi sie sama, mimo tego ze sa ze mna znajomi. Noooo ale nie bede popadac w przygnebiajacy nastroj bo jeszcze tylko 10 minut i koniec szkoly, a czas na trening. Lunch spedzilam z moimi kolezankami pogadalysmy troche o jkais bzdurach. Wlasnie brakuje mi normalnych rozmow, takich przy piwie, o zyciu, o czyms co nie jest tak plytkie i puste, jak faceci, ciuchy i imprezy.
Z Ysabell zawsze mialysmy tak zwane intelektualne rozmowy chociazby o rasizmie albo o polityce a tu, najwiekszy kraj swiata? odpowiedz: Afryka, a azja ma linie brzegowa z europa.
Boszzzzzzz samotnosc w srod Amerykanow, to pierwszy krok do totalnego zglupienia.

PC repair

Tak wlasnie nazywaja sie zajecia na ktorych jestem, i na ktorych nie robimy nic, bo opady sniegu!!!!!!!!!! przekroczyly ludzka mozliwosc.
Zwariuje, zeslali mnie na pustynie, gdzie do wczoraj bylo ponad dwadziescia stopni celcjusza, budze sie rano, patrze przez okno, a tu metr sniegu. Jest szansa ze jutro nie pojdziemy do szkoly, co to za klimat, najpierw nawet deszczu nie widze, kwiaty kwitna a w ciagu niespelna 20 godzin spada metr sniegu, czy to normalne?????
Nie sadze, zreszta jaki mam matrix ostatnio, nie uwierzycie, ciekawe jak sie sprawa rozwinie…
Ehhh jeszcze godzina w szkole, trening i do domq. :)))))
Heh, a tak w ogole to mysle o studiach, kiedys konkretnie wiedzialam co chce w zyciu robic, a im blizej ukonczenia szkoly tym wieksza niepewnosc. Szkole koncze 31 maja, potem wpadam na miesiac do NY i wracam do domu… tylko wlasnie nie wiem, jak ze 100diami, co robic????

V-tel i takie tam…

Noooooooo mija mi pierwsza godzinka dzisiaj w szkole :)
Ehhhhhhhh….nie uwierzycie, ale jest jakies zalamanie pogody, spadl pieprzony snieg, a wczoraj wieczorem bylo ponad 20 stopni, rano zglupialam, heh…
Cudownie, jade na cholerne pustynie po to aby mi snieg padal, jezoooooooo to jakas kara czy cos, snieg tu nie pruszyl od 20 lat i akurat kiedy ja tu jestem to pada, nio nic…

Prawie jak rozdanie Oskarow…

Tak czulam sie dzisiaj na rozdaniu nagrod sportowych.
Wszystko zaczelo sie o 6:00 p.m
cale miasto zebralo sie w hali sportowej. Rozpoczeto rozdawanie nagrod, i tak reasumujac:
uczen kwartalu ze srednia 4.5
najbardziej ewaluujacy gracz siatkarski
najbardziej cenny gracz
redaktor pierwszej gazety
i najodwaznieszy gracz, nie wiem co to znaczy, ale dostalam nagrode od innych trenerow naszej ligii.
nio wiec jaka jestem???
jestem naj i jestem skromna do tego.
Nie no co tu duzo mowic, ciesze sie jak glupia, na prawde te nagrody bardzo duzo dla mnie znacza
A najsmieszniejsze jest to ze nie mogli mi przyznac stypendium bo jestem ex change student.
Ale i tak sie ciesze :)))
Znowu mam banana na buzi :))))))))))))))))))))))))
buuuuuuuziaki

Na skraju…

….wyczerpania. Wlasnie mam zajecia z dziennikarstwa, i pomalu mam dosc.
Bycie edytorem szkolnej=miejscowej gazety nie jest latwe.
Siedze piata godzine przy kompie, i cos czuje ze moje oczy tego nie wytrzymaja, do Polski wroce slepa.
Poza tym mialam egzamin z matmy, az wierzyc mi sie nie chce ze tutaj jestem geniuszem matematycznym, jestem piec rozdzialow do przodu i mam indywidualny tok nauczania. Nadal nie daje mi spokoju ten college, nie wiem co zrobic….. hmmmmm…. tz wiem co zrobic ale nie wiem jak.
Dzisiaj czeka mnie jeszcze trening i rozdanie nagrod sportowych wieczorem… zobaczymy jak to bedzie…mam szanse na stypendium…
trzymajcie kciuki

Wtorek

Dzien zaczol sie strasznie, goraco, duszno. Ble, obudzilam sie za piec osma i wpadlam pod prysznic i wrzucialm rzeczy do samochodu, wbiregam do szkoly a tu….nic, zapomnialam spotkanie GAA (girls athletic asosiation) noooo to biegne do klasy hiszpanskiej, na szczescie nie spoznilam sie. Teraz siedze sobie z moja klasa (seniors) i mamy godzine wolnego, wszyscy sa zmeczeni po treningach. Pierwsza gra w piatek, potem zostajemy na noc w jakiejs malej miescinie i druga gra w sobote, na dodatek wczoraj poszlam bardzo pozno spac bo rozmawialam z moim szwagrem i rodzicami przez telefon (pozdrowienia).
Wlasnie nie wiem na jakie studia powinnam isc, nie wiem co chce robic w zyciu, myslalam o dziennikarstwie ale to nie zawod, to umiejetnosc, hmmm…. nie chce tesh wyladowac na polibudzie, to nie dla mnie, moze public relations?
Nie wiem, moi rodzice chca zebym zostala w USA, bo ostatnio dostalam papiery od jednego z collegow, chca mnie bo mam jakas tam dobra srednia, wiec nie wiem, to jest jedna z lepszych uczelni na zachodnim wybrzezu, ccha zebym grala u nich w siatkowke i w tenisa…Nie wiem, to swietna szansa, ale w tym momencie nie chce dluzej byc w stanach…
co robic?

Banan :)))))

Wlasnei sobie siedze i mam banana na buzi :))))))
Caly dzien bylam w collegu na wizytacji, i wlasnie czuje ze ejstem gotowa na studia i to tak centralnie :)))
Dzien minol mi zajebiscie, trening koszykowki itp…
A najwazniejsze to otwieram skrzynke patrze a tam amil od Kovala :))))
Napisali z Zychem kawalek i zadedykowali go biednej Durce daleko od domu :)))))
Ja ich poprostu kocham !!!!
nooo to tyle
buuuziaki